Nie wiesz o czym pisać? Zajrzyj w statystyki

keywordsWbrew pozorom i niektórym opiniom nie jest to nowy trend (ja się od zawsze niezmiennie zachwycam kejłordsami publikowanymi cyklicznie przez Barta), ale ostatnio przetacza się po blogach moda na publikowanie słów kluczowych (najlepiej z zabawnym komentarzem), dzięki którym wyszukiwarki (= Google) pokazują właśnie ten a nie inny blog.

Tym razem zainspirowane Tomkiem (który też regularnie swe kluczowe słowa odkrywa), podchwycone m.in. przez lavinkę, eIrenę i innych, przerodziło się w łańcuszek. Jak zabawa, to zabawa.

Nie wiesz o czym pisać? Zajrzyj w statsy i sprawdź po czym Cię wyszukują, a potem to ładnie opisz ;)

Wyszło na to, że jestem bardzo monotematyczny i mimo iż lista wszystkich keywords dla mojego bloga liczy wg. Google Analitics coś ponad 5 tysięcy, to w ścisłej czołówce są:

  • bloger, blogger i zielony bloggerno tak się właśnie czuję, częściej przez jedno niż dwa G
  • zarabianie na bloguze średnim skutkiem, ale sie staram
  • blogowanie, co to jest blogto właśnie to co teraz czytasz
  • WordPress (sam lub z numerkami, najwięcej z 2.5.1)
  • tłumacz google
  • aktualizacja google
  • vista ultimate za darmoprzyszła po kilku dniach, ale jakoś ciągle się nie mogę zdecydować na instalację, a tu sporo chętnych szuka
  • o czym pisać bloga, co pisać na blogu i wszelkie podobne kombinacje – nie wiesz? toć właśnie piszę: zajrzyj w statystyki ;)
  • o czym założyć blogchoć podobne do powyższego, to jednak ciągle o tym samym chyba nie da się, załóż o gołych babach ;)
  • gdzie blogowaćokazuje się, że ci którzy nawet wiedzą o czym, to nie wiedzą gdzie
  • jak zacząć drugie życiepokłosie wpisu o Second Life, a może chcą po prostu zmieniś tożsamość, o dziwo całkiem sporo zapytań
  • iphone kupięchętnie bym sprzedał, ale nie kupiłem ;)
  • kupiłem iphona co dalejno to po co było kupować? ;)
  • chcę pisac blogaodważna decyzja, brawo
  • jak zostać sławnymmoże pisać bloga?

Blogi w przeróżnych odmianach i konfiguracjach pojawiają się najczęściej, co nie dziwne wszak ;) ale z tych najciekawsze są:

  • gdzie najlepsze blogi pisać?
  • blogi z możliwością własnej edycji
  • blogi dziewczyny, blogi chłopaki – dobrze że w parach ;)
  • blogi biusty zarabianie
  • jak można zarobić pieniądze w jeden dzień  – może dzięki tym biustom?
  • jak pisać bloga jak jest mało miejsca
  • jak napisać Krzysztof w języku arabskim
  • serwer 6 zielony proszek – intrygujące bardzo, to jakieś hasło chyba
  • zabezpiecz maca telefonem – o czymś takim na pewno nie pisałem
  • zarobić 20 gr za reklamę – to nie warto nawet się schylać

Cóż, jak pisałem: monotematycznie i nudno. Zaletą takiego przeglądu ponad 5 tys. hasełek i jest uświadomienie sobie tej właśnie niewielkiej różnorodności. Znak oczywisty, że trzeba spektrum poszerzyć, popisać coś o dodach, tańcach z gwiazdami czy gołych babach. Albo może o hakerach, co naciągnęli naszą-klasę na ciężkie miliony, od paru dni wszyscy ciągle o tym piszą, konkurencja duża, ale i szukających parę milionów, może jakiś promil wyszuka i wpadnie też tu.

I kliknie, tu i ówdzie, czego sobie i Wam życzę ;)

[foto: 200words by Dave & Bry]

Blog jest nagi

CSS Naked dayNagi, a właściwie obdarty całkowicie ze stylu CSS. Wygląda lepiej, niż gdy był ubrany ;), co sprawia, że na serio zaczynam myśleć o zmianie jego wyglądu. A dziś, 9 kwietnia świętujemy CSS Naked Day – jeśli macie w zwyczaju (blogujący na własnym WordPressie) zerkać co tam nowego na stronie nowości Waszych kokpitów, to zapewne czytaliście o tym u Lorelle.

Celebrowanie CSS Naked Day nie polega na wrzucaniu na bloga zdjęć Scarlett Johansson nago (sorry Google, MSPANC), tylko na pokazaniu swojego bloga (strony) w czystej postaci, bez ozdób i upiększeń. Akcja ma na celu promocję standardów sieciowych, poprawność semantyczną html i hierarchii strukturalnej, cokolwiek to znaczy ;) Generalnie chodzi o wyłączenie wszelkich stylów CSS – np. przez zmianę nazwy domyślnego arkusza stylu, albo usunięcie go (tylko wcześniej zachowajcie jakąś kopię). Blog bez stylów wygląda mniej więcej tak, jak widzi go googlebot, czy inne wyszukiwarkowe roboty, a także np. czytniki dla osób niewidzących. Warto więc zadbać, żeby bez warstwy graficznej i stylowych upiększeń blog czy strona były czytelne a treść na nich łatwo dostępna. Myślę, że u mnie jest całkiem nieźle ;)

Próba naszego własnego polskiego dnia bez CSS była kilka dni temu, ale chyba bez większego rozgłosu. Dlatego przyłączam się do tego międzynarodowego. I Was wszystkich też namawiam, zobaczcie jak wyglądają Wasze blogi bez ubrania ;)

Odpicuj sobie bloga na Święta

Czy Twój blog jest gotowy na Święta Bożego Narodzenia?

MikołajWigilia już za tydzień! Poza aurą, która jak zwykle płatając figla przypomina bardziej smętną jesień (śnieg niby spadł, ale się wziął i roztopił), wszystko wokoło jest zimowe, świąteczne, gwiazdkowe, a przede wszystkim bardzo mikołajowe ;) A już szczególnie sklepowe wystawy, i wszechobecne reklamy nie dają nam zapomnieć że to już zaraz, że to teraz właśnie jest najlepszy moment żeby kupić to o czym marzyliśmy cały rok. A jeśli nie kupić, to chociaż napisać list z prośbą do Świętego Mikołaja, Gwiazdora lub Dziadka Mroza (w zależności od regionu lub poglądów ;), żeby to on dostarczył prezent, na który sami akurat chwilowo sobie nie możemy pozwolić. Sklepy i firmy handlowe przez pół roku szlifują oferty, żeby z tą najlepszą (dla nich oczywiście) trafić właśnie na ten moment. Na Święta Bożego Narodzenia!

A dlaczegóż by nie przygotować na to również swojego bloga?

Daren Rowse już pod koniec listopada przypomniał swoją serię postów sprzed roku, w której bardzo dokładnie opisał kolejne kroki, które należy poczynić by blog był gotowy na Boże Narodzenie.

I nie chodzi wcale o obwieszenie bloga świecidełkami jak bożonarodzeniowej choinki (takie skrzące się od aniołków i innych gadżetów blogi też bywają i to wcale nie najgorszy ekstremalny przykład!), choć być może kilka gadżetów się przyda, a o optymalizację bloga pod kątem zdobycia większego ruchu z wyszukiwarek oraz wyświetlanych reklam, ewentualnie programów partnerskich.

Tak wiem, to o czym pisze Daren (a za nim ja) niczym w zasadzie się nie różni od poczynań reklamowych z których się naigrawam w pierwszym akapicie i niekoniecznie ma wiele wspólnego ze świątecznym nastrojem i tzw. magią świąt. Cóż, a kto powiedział, że blogi mają być magiczne? ;) Choć to też rodzaj magii, bo sprawia, że szerzej otwierają się portfele i częściej i chętniej sięgamy do kieszeni.

Świąteczna karuzelaNajważniejszy jest odpowiedni moment – teraz już trochę za późno, ludzie zaczynają wpisywać w wyszukiwarki hasła związane ze świętami już na początku listopada, a największy ruch trwa przez cały adwent (jak Weihnachtsmarkt w niemieckich miastach i miasteczkach), więc jeśli chcesz pozyskać jak największą liczbę odwiedzających, Twój blog musi być gotowy już na początku grudnia. Później też można, ale ostatni tydzień przed Świętami to ciut zbyt późno na robienie zakupów w sieci, a właśnie tacy odwiedzający są najcenniejsi (dosłownie i w przenośni).

Nie wszystkie porady (a jest ich razem 13) z Probloggera dadzą się bezpośrednio zastosować w polskich warunkach, inne trzeba oczywiście zastosować mając na uwadze treść bloga jak i jego dotychczasowych odwiedzających. Oczywiście najlepsze do takiej operacji będą blogi opisujące np. gadżety elektroniczne czy nowe technologie, na których łatwo (i czasem wręcz niezauważalnie) wpleść porady dotyczące najbardziej oczekiwanych prezentów, i przy okazji zamieścić link partnerski do sklepów internetowych. To samo dotyczy np. książek, czy muzyki. Również blogi traktujące np. o gotowaniu łatwo dostosować do świątecznego nastroju.

Blogi osobiste, opisujące własne przeżycia i tp. są też ciekawym przypadkiem (jeśli są na nich reklamy, chociaż przecież porady można wykorzystać po prostu dla zwiększenia ruchu na blogu, niekoniecznie mającego wymiar finansowy). Większość autorów takich blogów opisuje swoje święta, otrzymane (lub podarowane) prezenty. Na pewno też zauważa potem w statystykach pewną liczbę odwiedzin z wyszukiwarek na podstawie słów związanych ze świętami (choć to już musztarda po obiedzie ;). A można przecież napisać coś na ten temat wcześniej i cieszyć się z rosnącej liczby odwiedzin właśnie wtedy, gdy jest największy szczyt.

Najciekawsze (i z przykładami) są moim zdaniem, posty z Probloggera, dotyczące pisania treści dostosowanej do z góry zadanego świątecznego tematu, interesujące są również przykłady wyszukiwania i umieszczania słów kluczowych, zarówno pod kątem wyszukiwarek, jak i pod kątem dopasowania reklam kontekstowych, przy jednoczesnej użyteczności dla przeciętnego, niespecjalnie zainteresowanego reklamami, czytelnika.

Warto potraktować te porady z lekkim przymrużeniem oka ;) jak swego rodzaju eksperyment i sprawdzenie czy faktycznie zastosowanie się do nich odniesie zamierzony skutek. Na razie to bardziej zabawa, ale skoro tam (w świecie blogów angielskojęzycznych) to działa, to może u nas tez wcześniej lub później zacznie?

No i warto w okresie świątecznym wrzucić choćby jakiś związany obrazek, choinkę czy jemiołę, albo chociaż założyć czapkę Świętego Mikołaja ;)
groźny Mikołaj w nagłówku sfotografowany z reklamy Euro RTV-AGD

Uważaj, o czym piszesz na blogu

Każdy autor lub twórca bloga (czy ogólnie mówiąc strony internetowej) chciałby by jego dzieło było znane i odwiedzane. Pomijam tu nieoczywiste przypadki pisania dla samego pisania, bo skoro coś udostępniamy publicznie to choćby podświadomie liczymy na sukces.

Problem odwiedzin na blogu (pozostańmy przy tym konkretnym, najbardziej nas interesującym przypadku) nierozerwalnie łączy się z wyszukiwaniem informacji w internecie – niezależnie od wartości merytorycznej bloga, jego przeznaczenia czy zawartych w nim informacji znacząca liczba odwiedzin generowana jest przez wyszukiwarki. Dla blogów osobistych, na które większość napędzają linki z blogrolli znajomych, liczba wejść z wyszukiwarki będzie zapewne znacznie mniejsza niż blogów tematycznych, np. technicznych, związanych z konkretnym produktem, czy chocby traktujących o zarabianiu w sieci (dla których znalezienie się jak najwyżej w wynikach wyszukiwania jest wręcz koniecznością), lecz w każdym przypadku jest to na pewno liczba znacząca.

Nie wnikając w szczegóły techniczne (bo nie o tym traktuje ten wpis) umiejętność zdobycia jak największego ruchu z wyszukiwarek, czyli SEO, czyli optymalizacja stron pod kątem wyszukiwarek ;) to w głównej mierze dobór właściwych słów kluczowych, dla których nasz blog zostanie znaleziony i wyświetlony jak najwyżej w wynikach.

Nie mniej ważne od właściwego doboru słów kluczowych, dla których chcemy dać się znaleźć wyszukiwarce (powiedzmy otwarcie w Google, choć również w każdej innej), jest unikanie pewnych słów czy fraz, z którymi nie chcielibyśmy być kojarzeni. Nie każdy chciałby żeby jego blog wyskakiwał na pierwszej stronie wśród wyników poszukiwania gorących nastolatek czy Dody nago – choć z kolei dla wielu byłby to niemały sukces ;). Unikanie niewłaściwych słów kluczowych jest też istotne jeśli na blogu są reklamy kontekstowe (choć można zablokować wyświetlanie niechcianej reklamy, ale to wymaga sprawdzenia jakie reklamy wyświetlają się na naszym blogu, co może potrwać dłużej niż chwilkę), lub reklamy skierowane, których reklamodawcy mogą nie życzyć sobie wyświetlania na stronach kojarzonych z określonymi słowami.

spamWczoraj „chwaliłem się” pierwszym napisanym na zielonym blogu (i złapanym przez Akismet) spamerskim komentarzem. Przy okazji napisałem też, co ów spamujący bot miał do zaoferowania – oczywiście bez kierowania w konkretne miejsce, za to z odnośnikiem do Wikipedii. Dla zainteresowanych zamieszczam obok zrzut ekranu z zatrzymanym komentarzem. Po krótkim czasie zauważyłem, że przestały wyświetlać się reklamy kierowane, które zazwyczaj pokazują się między treścią posta a komentarzami. Nie żebym zarabiał na tych reklamach, przeciwnie, wszystkie reklamy na tym blogu przyniosły mi do tej pory raptem kilkadziesiąt centów ;) już wcześniej pisałem, że blog jest zielony (jego twórca też) i nie jest jego zadaniem przynoszenie dochodu (przynajmniej na razie ;) To blog eksperymentalny, a poza tym zbyt mało odwiedzany, by miał służyć do zarabiania.

Niemniej reklamy zniknęły. Po krótkim zastanowieniu doszedłem do wniosku, że to wina tego konkretnego słowa. Przy okazji zastanowiłem się nad tym wszystkim co napisałem powyżej i stwierdziłem, że jednak nie chcę być kojarzony z nie do końca legalną (a na pewno daleką od moralnej) działalnością, dlatego zdecydowałem się na usunięcie go z wpisu, z odpowiednim wyjaśnieniem. Reklamy wróciły prawie natychmiast – w sumie nie jestem na 100% pewien czy to właśnie ten wyraz spowodował ich zniknięcie, ale to byłby zbyt duży zbieg okoliczności.

Uważajcie więc na to co piszecie na blogu, szczególnie jeśli chcecie zachować kontrolę nad tym jak jesteście postrzegani w sieci. Nieodpowiednie użycie jednego słowa może spowodować bardzo różne reakcje. Przede wszystkim różnych automatów, bo dla świadomego czytelnika sens użycia tego słowa w blogu był oczywisty.