Pokaż, gdzie piszesz bloga

maszynka do blogowania ;)Nie, tym razem nie chodzi o to z jakiej platformy do blogowania czy ewentualnie indywidualnej instalacji oprogramowania do prowadzenia bloga korzystacie, a o pochwalenie się miejscem pracy albo odpoczynku, w zależności czym jest dla was pisanie bloga.

Zainspirował mnie John Chow, chwalący się swoim nowym 30-calowym monitorem LCD Della. Całe jego oprzyrządowanie do blogowania warte jest ok. 4000 dolarów, w dodatku w cenach zza wielkiej wody. Ale facet zarabia tym na życie, a w samym tylko maju tego roku zarobił ponad 30 tys. zielonych, więc co sobie będzie żałował ;) Mój zestaw jest tak na oko z 10 razy tańszy ;)

Wielu blogerów „z górnej półki” (i to nie tylko ze względu na zarabiane na blogowaniu pieniądze) działa na makach, iMacach i MacBookach. Ciekawe dlaczego? Może to sprzęt (i chyba przede wszystkim system) optymalny do pisania bloga?  Prawie rok temu Problogger pokazał swoją główną kwaterę oraz prawie 60 innych, nadesłanych przez czytelników bloga. Znaczna część to produkty Apple. Ciekawe jak u nas?

Może my też zrobimy taką wystawę naszych blogerskich maszynek ;) Zdaję sobie sprawę że z tamtych ludzi pewnie co najmniej połowa żyje z pisania bloga lub kilku, u nas raczej żyje się z czego innego, a blog jest często tylko dodatkiem lub zupełnie niedochodowym zajęciem, traktowanym jako hobby. Ale komputer to komputer, do prowadzenia bloga wystarczy internet i przeglądarka, dodatki są dla profesjonalistów albo zapaleńców ;)

Na pierwszy ogień sam pokażę swoje stanowisko robocze, choć zupełnie nie ma się czym chwalić, bo to co niewidoczne to płyta z chipsetem VIA KT400 i procesorem Athlon XP 2200+ Thoroughbred z 1 GB RAM. Parametry zupełnie niedzisiejsze, choć dla mnie zupełnie wystarczające, a system (nie wiem czy widać, ale to Windows 2000) bez reinstalacji i awarii działa już nieprzerwanie ponad 5 lat! No, czasami go wyłączam ;) I niestety coraz dłużej startuje, ostatnio nawet kilka minut.

Do tej pory wystarczał mi W2K, szczególnie że Microsoft ciągle na bieżąco łata wszelkie jego dziury, ale ostatnio coraz więcej programów nie pozwala się zainstalować i wymaga przynajmniej XP (na Vistę nie mam zamiaru przechodzić), ja choćby Live Writer, z którego chętnie bym korzystał. Zresztą nawet IE 7 nie mogę sobie zainstalować. Ani nawet takiego Joost Playera. Tu ewidentnie potrzebna jest zmiana.

Do tego jakiś przedpotopowy Radeon 9200 i 19-calowy monitor AG Neovo F419, z którego jeszcze niedawno (rok temu?) byłem bardzo dumny, a teraz 19″ to już żadne osiągnięcie, a w porównaniu do 30″ Johna to wręcz żal ;) Klawiatura, mysz i głośniki Logitecha, szczególnie zadowolony jestem z klawiatury Logitech UltraX, płaskiej, bardzo wygodnej i cichej.

Do blogowania mobilnego wystarcza mi na razie HTC Kaiser (bardziej do czytania feedów i czasem drobnych poprawek dzięki wtyczce WPhone), ale noszę się z zamiarem nabycia jakiegoś małego notebooka. WiFi w domu mam, fajnie byłoby wyciągnąć się na leżaku w ogródku, z zimnym piwem i notebookiem ;)

Jeśli również chcecie się pochwalić swoimi stanowiskami do blogowania, to zapraszam do podawania linków w komentarzach, lub przysyłania do mnie (goto maupa bloggerpl.com), za jakiś czas zrobie zbiorcze zestawienie ;)

Nie instalujcie WordPressa 2.5!

Jeśli jeszcze nie zainstalowaliście WordPressa 2.5 to możecie dziękować Bogu. A jeśli nieopatrznie juz to zrobiliście, to usuńcie go jak najszybciej! Może jeszcze nie jest za późno.

wpupdate.png

Od kilku dni wszyscy blogerzy atakowani są natarczywym komunikatem, nakazującym instalację nowej wersji. Jak donosi chiński blog Jedi.org prowadzony przez dysydenta Mace Windu, Matt M. razem z całą firmą Auto.matt, w zamian za ustępstwa rządu chińskiego w sprawie uwolnienia chińskich blogów na platformie WordPress.com, zgodził się umieścić w kodzie najnowszej wersji WordPressa konia trojańskiego, który po zainstalowaniu na blogu infekuje nie tylko samego bloga i jego środowisko, ale również komputer autora, a także wszystkie komputery osób odwiedzających bloga, które pozostawiły jakikolwiek komentarz. Podobno kod tego trojana jest tak skomplikowany, że właśnie jego implementacja spowodowała tak znaczne opóźnienie wydania wersji 2.5 oraz pominięcie wersji 2.4, w której złośliwy kod mógł zostać wykryty.

Jedynym ratunkiem, jak pisze Mace Windu, jest natychmiastowe odinstalowanie WP i przejście w trybie pilnym na wersję najwyżej 0.91, ewentualnie na platformę blox.XXX. Jeśli deinstalacja nastąpi do 48 godzin po zainfekowaniu, ofiarom grozi co najwyżej krótka przerwa i częściowe wyczyszczenie portfeli i automatyczne usunięcie z bloga wszelkich haseł i banerów popierających wolny Tybet. Jeśli od zarażenia upłynęło więcej czasu, jedynym wyjściem jest wpłacenie dobrowolnej darowizny na dowolne konto i dowolny cel, oraz dostarczenie skanu dowodu do chińskiej ambasady w kraju w którym prowadzony był hosting – tylko w tym przypadku blog zostanie odblokowany.

Kod Trojana jest tak silny, że pracujące nad nim od kilku dni specjalne oddziały służb SIS, Lakam i USSS, wsparte siłami CBA musiały oderwać od prac przy hakierowaniu mrocznego linusku samego Ch.Ch zwanego Ch.Ch., który ma wesprzeć siły jasnej strony. Prace nad wynalezieniem skutecznego antidotum trwają. Pozostaje tylko czekać i mieć nadzieję. I jak najszybciej usunąć złowrogą wersję WordPress 2.5

źródło Money.plStrona vvordpress.org została zamknięta przez służby specjalne, a twórcy chwilowo internowani w oblężonej twierdzy. Matt próbował ukryć się w naszym kraju, wspomagany przez niejakiego Fanatyq’a (z Lipiec Reymontowskich), który jak się mówi na mieście, był śpiochem i czekał tylko na sygnał, namawiając niewinnych do używania WordPressa na swoim blogu, zwanym dla niepoznaki polskim bloggerem ;) Jednakże Matt został aresztowany (co widać na zdjęciu obok) a Fanatyq jest nadal poszukiwany.

Cieszę się, że nie udało mi się upgrade’ować bloga do wersji 2.5. Przeczucie jakieś czy co? Albo zadziałały siły wyższe, żeby i Was miał kto ostrzec.

Chyrp zamiast WordPressa? Jeszcze nie teraz

Chyrp (czyli ćwir, albo może cyk, bo jak opowiada jego twórca, nazwa serwisu pochodzi od dźwięku wydawanego przez cykady a nie wróbelki) to silnik blogowy wagi lekkiej, pozwalający prowadzić własnego bloga (a raczej minibloga, takiego np. jak tumblr, gdzie łatwo i szybko umieszcza się krótką notkę, film, cytat czy link).

chyrp

Twórcą chyrpa jest nastolatek z Indiany, Alex Suraci, piszący go początkowo jako wprawki w nauce programowania w PHP – cały proces powstawania zarówno aplikacji jaki nazwy bardzo ładnie opowiedziany jest we wspomnianym już na wstępie ircowym wywiadzie, którego Alex udzielił na blogu Casual Revolt (silnikiem tego bloga jest właśnie chyrp), w tym m.in. dylemat, czy rozwijać chyrpa jako silnik blogowy w rodzaju WordPressa, czy jako miniblogowego tumblera. Obecnie za implementację PHP chyrpa odpowiada Patryk Zawadzki.

Wymagania chyrpa są niewygórowane i podobne do WordPressa (hosting z bazą MySQL), instaluje się równie łatwo i przyjemnie i po kilku minutach całość bardzo zgrabnie działa. Podobnie jak dla WP dostępne są modyfikowalne szablony (na razie niewiele, ale wszystkie całkiem ładne i „lekkie”, czego nie da się powiedzieć o wszystkich skórkach WordPressa ;), moduły, czyli wtyczki (umożliwiające dodawanie komentarzy, czy kategoryzację wpisów) oraz tłumaczenia interfejsu, w tym na język polski.

Tym co odróżnia ćwirka od WP są piórka (feathers) – to również wtyczki ale odpowiedzialne za dodawanie konkretnego rodzaju wpisów, domyślnie instalowane są jedynie wpisy tekstowe, ale dodać można np. cały pakiet z tumblera (tekst, obrazek, cytat, link, czat, audio, wideo), a także inne typy wpisów: wydarzenie, opinię, miejsce na mapie czy choćby dowolny plik.

Administracja jest banalna, chyba nawet prostsza niż WP, wtyczki i piórka dodaję się w identyczny sposób. Jest mniej opcji, wśród których początkujący mogliby się zagubić. Zaimplementowany protokół XMLRPC dba o pingbacki i trackbacki, dostępny jest oczywiście RSS oraz możliwość tworzenia przyjaznych permalinków. To oczywiście nie wszystko, co oferuje chyrp, ale daje pojęcie o jego całkiem sporym zaawansowaniu, jak na tak młody projekt.

Chyrp to otwarte oprogramowanie na licencji GPL, całość można dowolnie modyfikować, tworzyć nowe wtyczki czy piórka – to co stanowiło o sile WordPressa, zapewne również przyczyni się do rozpropagowania chyrpa, pod warunkiem osiągnięcia odpowiedniej masy krytycznej.

Jak pisze reuptake – chyrp stanowi ciekawą alternatywę dla WordPressa i na pewno warto kibicować jego rozwojowi. Zapewne nie zdetronizuje WP, w każdym razie jeszcze nie teraz (zresztą jak twierdzi Alex to nie było jego zamiarem), ale zapewne nieźle namiesza w blogosferze. A nic tak dobrze nie wpływa na rozwój, jak konkurencja.

Na razie chyrp stanowi świetne uzupełnienie dla WordPressa. Nie trzeba od razu wytaczać armaty, by strzelać do, omen nomen, wróbla ;)

Blog przyjazny dla środowiska

Wraz z codzienną porcją ulotek, gazetek i innych reklam (na niecałych 200 metrach pięciu lub więcej „rozdawców”), wpadła w moje ręce dodawana do dzisiejszego wydania metra wkładka firmowana przez Biuro Ochrony Środowiska UM St. Warszawy, w całości poświęcona racjonalnej gospodarce odpadami Czytaj dalej Blog przyjazny dla środowiska