Wakacyjny wpis zupełnie nie na temat

Ponieważ drastycznie spadła (już dawno temu) częstotliwość wpisów, a ostatnio dołuje też liczba, którą Feedburner uważa za prenumeratorów RSS tegoż bloga (o dziwo, liczba odwiedzających przysyłanych tu przez Googla z kolei nie zmalała aż tak bardzo, a nawet utrzymuje się na podobnym poziomie od jakiegoś czasu), postanowiłem wyrwać się z urlopowego rozleniwienia i postukać trochę w klawisze.

Jak wynika z tytułu, wpis jest zupełnie nie na temat. Na jaki temat nie jest ten wpis? Na żaden ;)

Miał być o wnioskach z różnych urlopowych przemyśleń o blogu i blogerze na wakacjach, ale skoro jestem na urlopie, to nie chce mi się ;) Pisać mi się nie chcę, bo mimo urlopu i pewnego oddalenia od cywilizacji, korzystam jednak z dobrodziejstw bezprzewodowego połączenia z internetem i staram się być na bieżąco, choć tylko i wyłącznie biernie. A blueconnect starter od ery to naprawdę świetny wynalazek (i zasłużył na oddzielny wpis, intensywnie oddaję się testom, jak już wykorzystam całe 25 zł. to opiszę wrażenia).

Google Gears na blogu z WordPressem to kolejny świetny wynalazek, dzięki temu pisanie i administracja blogiem (w tym wywalanie mnożących się ostatnio komentarzy ze spamem cyrylicą) nie pochłania cennych kilobajtów. O tym też mam zamiar coś więcej powiedzieć, jeśli tylko postępująca prokrastynacja mi na to pozwoli.

Jeśli już o WordPressie, to po dwóch betach pojawiła się wersja 2.6.1 – zgodnie z nową świecką tradycją wypuszczania łatek z jedynką na końcu miesiąc po premierze wersji z zerem na końcu ;) O dziwo ta wersja nie łata jakichś poważnych błędów i nawet oficjalny blog zaleca instalowanie nowej tylko gdy stara sprawia problemy. Można też zainstalować z względów estetycznych, by pozbyć się uporczywego komunikatu o dostępności nowej wersji ;)

Miało być o niczym i chyba mi się udało. Jeszcze pod jednym względem ten post jest inny niż wszystkie: nie w nim ani jedengo linka, co chyba dotąd mi sie nie zdarzyło. Poprawię się następnym razem, teraz jestem na urlopie i chciałem tylko pokazać że żyję, czytam i poczułem blipowe szturchanie ;)

Obroń się przed spamem

Spam nam grozi z każdej strony ;)

Jednym z większych zmartwień każdego blogera (poza oczywiście brakiem pomysłów na kolejne wpisy, ale to już inna bajka ;) jest spam. Konkretnie spamowe komentarze umieszczane wcale nie przez czytelników bloga (choć takie też bywają), ale przez różnego rodzaju spamerskie automaty, przemierzające sieć i sypiące na prawo i lewo linkami zachęcającymi do powiększania, zmniejszania, kupowania itp.

spamNa niebezpieczeństwo zaspamowania narażone są wszystkie blogi, zresztą nie tylko blogi, również fora dyskusyjne, różne księgi gości i inne miejsca umożliwiające każdemu odwiedzającemu pozostawienie własnego komentarza. Problem ten szczególnie dotyka blogi, których silnikiem jest WordPress – inne oczywiście też, ale wielkie platformy blogowe, jak blogspot (blogger) czy WordPress.com mają wbudowane różne zabezpieczenia, inne lokalne platformy, jak blox.pl czy onet.blog też zapewne mają mają jakiś mechanizm obronny, poza tym właśnie jako lokalne, o mniejszym zasięgu, mniej są narażone na ataki spamerów.

Jest na to sposób – Akismet

Blog wykorzystujący WordPressa we własnej domenie musi bronić się sam. I ma do tego doskonałe narzędzie: wtyczkę antyspamową do WordPress o nazwie Akismet. W nowych wersjach WP jest ona instalowana automatycznie, wystarczy ją tylko aktywować (potrzebny jest klucz API – pisałem o tym przy okazji złapania pierwszego spamowego komentarza na moim blogu). Gdy wtyczka jest jest aktywna, każdy komentarz (również każdy sygnał trackback) zanim zostanie opublikowany, przechodzi przez serwer akismet gdzie jest na różne sposoby sprawdzany na okoliczność bycia spamem. Nic więcej nie trzeba robić, wszystko odbywa się automatycznie.

System sam uczy się rozpoznawać spam, każdy kolejny zatrzymany powiększa jego bazę, każdy uznany za niesłuszny również (teoretycznie przynajmniej) powinien wpłynąć na poprawę wyników działania systemu.

Akismet jest bardzo skutecznym filtrem antyspamowym (zresztą nie tylko dla WordPressa – są wersje dla innych platform i języków skryptowych), od początku swojej działalności uniemożliwił już niemal 3 miliardy prób spamu (około 10 milionów dziennie). Wg publikowanych informacji aż 93% z nich okazało się rzeczywistym spamem, szkoda, że nikt nie statystyk przepuszczonego spamu.

Nadgorliwy Akismet

Wydaje się, że 93% słusznie zatrzymanych to dobry wynik. Ale w liczbach bezwzględnych to jest aż ok. 700 tysięcy komentarzy dziennie blokowanych niesłusznie! To może poważnie zachwiać zaufaniem do tego systemu, powtarzają się narzekania użytkowników, którzy nie mogą czasem nawet skomentować własnego bloga!

To być może margines błędów, ale jednak czasem nadgorliwość może być uciążliwa. Przede wszystkim brakuje informacji dla komentującego o tym, że jego wpis został uznany za spam – spambotom taka informacja nie jest potrzebna, ale zwykły czytelnik może się zrazić, sam się z tym ostatnio zetknąłem. Autor bloga oczywiście dostaje informację o zatrzymanym komentarzu i ma 15 dni na to by zdecydować że komentarz nie jest spamem.

Ale komentujący nie dostaje żadnej informacji i to może być deprymujące. Szukałem tu i ówdzie i nie znalazłem nigdzie sposobu na poinformowanie komentującego, że jego wpis został zatrzymany. Zna ktoś może jakiś sposób, by komentujący otrzymał informację, że jego komentarz został zatrzymany przez Akismet? Nie mówię tu o poczekalni komentarzy, o której informacja jest, Akismet po prostu nawet nie dopuszcza do niej zatrzymanego komentarza. Jeśli jest taki sposób, a ja po prostu nie mogę go znaleźć, to bardzo proszę o informację.

Inne sposoby walki ze spamem

Oczywiście Akismet nie jest jedynym sposobem na obronę przed spamem. Niedawno odkryłem (jeszcze nie spróbowałem, ale mam zamiar) mający bardzo dobre opinie polski system antyspamowy Sblam, również udostępniający wtyczkę do WordPressa. Wg opisu ma wiele opcji konfiguracji i być może będzie antidotum na nadwrażliwego Akismeta.

Są również inne sposoby, np. opisane między innymi na PolskimBloggerze captcha (obrazki z nieczytelnymi literami i cyframi), lub podobne rozwiązania, polegające na podaniu wyniku dodawania, lub odpowiedzi na łatwe pytanie. Te rozwiązania wymagają jednak od komentującego dodatkowej uwagi (a niekiedy wręcz sokolego wzroku do odczytania znaków z captha) od czytelnika bloga i mogą zniechęcić do komentowania. WaLLacE na swoim blogu opisuje własne, niestandardowe sposoby walki ze spamem, dosyć ciekawe i mające zastosowanie nie tylko na blogach, ale wymagające jednak przy ich stosowaniu od użytkownika pewnej dodatkowej wiedzy.

Jeśli czytelnicy mojego bloga mają jakieś własne, skuteczne sposoby walki ze spamem to bardzo proszę o podzielenie się nimi w komentarzach. Mam nadzieję też, że uda się znaleźć jakiś sposób na informowanie użytkownika o nadgorliwym działaniu Akismeta na jego komentarz.

Uważaj, o czym piszesz na blogu

Każdy autor lub twórca bloga (czy ogólnie mówiąc strony internetowej) chciałby by jego dzieło było znane i odwiedzane. Pomijam tu nieoczywiste przypadki pisania dla samego pisania, bo skoro coś udostępniamy publicznie to choćby podświadomie liczymy na sukces.

Problem odwiedzin na blogu (pozostańmy przy tym konkretnym, najbardziej nas interesującym przypadku) nierozerwalnie łączy się z wyszukiwaniem informacji w internecie – niezależnie od wartości merytorycznej bloga, jego przeznaczenia czy zawartych w nim informacji znacząca liczba odwiedzin generowana jest przez wyszukiwarki. Dla blogów osobistych, na które większość napędzają linki z blogrolli znajomych, liczba wejść z wyszukiwarki będzie zapewne znacznie mniejsza niż blogów tematycznych, np. technicznych, związanych z konkretnym produktem, czy chocby traktujących o zarabianiu w sieci (dla których znalezienie się jak najwyżej w wynikach wyszukiwania jest wręcz koniecznością), lecz w każdym przypadku jest to na pewno liczba znacząca.

Nie wnikając w szczegóły techniczne (bo nie o tym traktuje ten wpis) umiejętność zdobycia jak największego ruchu z wyszukiwarek, czyli SEO, czyli optymalizacja stron pod kątem wyszukiwarek ;) to w głównej mierze dobór właściwych słów kluczowych, dla których nasz blog zostanie znaleziony i wyświetlony jak najwyżej w wynikach.

Nie mniej ważne od właściwego doboru słów kluczowych, dla których chcemy dać się znaleźć wyszukiwarce (powiedzmy otwarcie w Google, choć również w każdej innej), jest unikanie pewnych słów czy fraz, z którymi nie chcielibyśmy być kojarzeni. Nie każdy chciałby żeby jego blog wyskakiwał na pierwszej stronie wśród wyników poszukiwania gorących nastolatek czy Dody nago – choć z kolei dla wielu byłby to niemały sukces ;). Unikanie niewłaściwych słów kluczowych jest też istotne jeśli na blogu są reklamy kontekstowe (choć można zablokować wyświetlanie niechcianej reklamy, ale to wymaga sprawdzenia jakie reklamy wyświetlają się na naszym blogu, co może potrwać dłużej niż chwilkę), lub reklamy skierowane, których reklamodawcy mogą nie życzyć sobie wyświetlania na stronach kojarzonych z określonymi słowami.

spamWczoraj „chwaliłem się” pierwszym napisanym na zielonym blogu (i złapanym przez Akismet) spamerskim komentarzem. Przy okazji napisałem też, co ów spamujący bot miał do zaoferowania – oczywiście bez kierowania w konkretne miejsce, za to z odnośnikiem do Wikipedii. Dla zainteresowanych zamieszczam obok zrzut ekranu z zatrzymanym komentarzem. Po krótkim czasie zauważyłem, że przestały wyświetlać się reklamy kierowane, które zazwyczaj pokazują się między treścią posta a komentarzami. Nie żebym zarabiał na tych reklamach, przeciwnie, wszystkie reklamy na tym blogu przyniosły mi do tej pory raptem kilkadziesiąt centów ;) już wcześniej pisałem, że blog jest zielony (jego twórca też) i nie jest jego zadaniem przynoszenie dochodu (przynajmniej na razie ;) To blog eksperymentalny, a poza tym zbyt mało odwiedzany, by miał służyć do zarabiania.

Niemniej reklamy zniknęły. Po krótkim zastanowieniu doszedłem do wniosku, że to wina tego konkretnego słowa. Przy okazji zastanowiłem się nad tym wszystkim co napisałem powyżej i stwierdziłem, że jednak nie chcę być kojarzony z nie do końca legalną (a na pewno daleką od moralnej) działalnością, dlatego zdecydowałem się na usunięcie go z wpisu, z odpowiednim wyjaśnieniem. Reklamy wróciły prawie natychmiast – w sumie nie jestem na 100% pewien czy to właśnie ten wyraz spowodował ich zniknięcie, ale to byłby zbyt duży zbieg okoliczności.

Uważajcie więc na to co piszecie na blogu, szczególnie jeśli chcecie zachować kontrolę nad tym jak jesteście postrzegani w sieci. Nieodpowiednie użycie jednego słowa może spowodować bardzo różne reakcje. Przede wszystkim różnych automatów, bo dla świadomego czytelnika sens użycia tego słowa w blogu był oczywisty.

Mój pierwszy spam

Dziś rano Akismet uprzejmie poinformował, że obronił mnie przed pierwszym w historii zielonego bloga spamowym komentarzem ;) W zasadzie to już nie zupełnie pierwszy raz, ale poprzednio po prostu się pomylił, błędnie oznaczając jako spam normalne komentarze (pisałem już o tym w którymś z komentarzy, chyba nie podobał mu się darmowy hosting yoyo.pl – zapewne nagminnie wykorzystywany, poza zwykłymi bogu ducha winnymi użytkownikami, przez nałogowych spamerów).

A dziś pierwszy raz miał rację – ktoś chciał namówić mnie (i czytelników tego bloga) do kupna pewnej substancji psychoaktywnej z grupy depresantów – swoją drogą czy sprzedawanie tego każdemu bez kontroli jest legalne?

Update: doczytałem tu i ówdzie, że substancję tę, pod różnymi nazwami handlowymi, można kupić legalnie na receptę w każdej niemal aptece. Poza tym nie wymieniam już jej nazwy – nie chcę się pokazywać w wynikach wyszukiwania tego słowa.

No i co z tego? – możecie spytać – każdy dostaje spam, każdy kto prowadzi bloga zetknął się (albo prędzej czy później zetknie) z problemem spamowych komentarzy. Jasne, ale ta konkretna sytuacja cieszy mnie z dwóch powodów.

Po pierwsze: Akismet okazał się skuteczny i obronił mnie przed wykorzystaniem przez spamera.

Akismet jest systemem antyspamowym, automatycznie instalowanym jako plugin (czyli wtyczka), z każdą instalacją WordPressa. No, prawie automatycznym, wymaga od użytkownika WordPressa rejestracji w WordPress.com w celu uzyskania własnego klucza API, bez którego Akismet nie będzie działał. Więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie zarejestrujcie się na WordPress.com, w swoim profilu (na WP.com) znajdźcie swój klucz API, następnie zajrzyjcie do menu ‚Wtyczki‚ na desce rozdzielczej swojego bloga, włączcie wtyczkę ‚Akismet‚ i po podaniu klucza API Wasz blog będzie chroniony przed spamowymi komentarzami.

A po drugie: skoro spamerzy (na razie jeden ;) dowiedzieli się o tym blogu, to chyba znaczy, że jest on w minimalnym choć stopniu zauważalny :) To zapewne uboczny efekt Dnia Bloga (poza zauważalnym wzrostem subskrypcji bloga przez RSS) – polecenie mojego bloga przez Fanatyka-PolskiegoBloggera wygenerowało tego dnia ponad połowę wizyt na moim blogu, przedtem sam w zasadzie nigdzie mojego bloga nie reklamowałem.

A Wy, kiedy otrzymaliście swój pierwszy spamerski komentarz? ;)