Sondy i ankiety na bloga

Mówisz sonda, myślisz PollDaddy

Nie wiem czy tak już jest w istocie, ale niedługo tak będzie. Przynajmniej jeśli chodzi o sondę na bloga. W każdym razie na WordPressowego bloga.

Bo Matt & co. znów sięgnęli do portfela i zakupili sobie do kolekcji kolejny start-up – tym razem serwis do tworzenia internetowych ankiet i sond PollDaddy. Jak widać Automattic idzie drogą wytyczoną przez Microsoft ;) kupując kolejne serwisy wnoszące wartości dodane do WordPressa. Dopiero co kupili Intense Debate – zaawansowany system zarządzania komentarzami, a przedtem jeszcze BuddyPress do tworzenia, a raczej rozszerzania WordPressa MU o funkcje serwisów społecznościowych – oba zakupy jeszcze nie do końca skonsumowane, bo wciąż w fazie beta a efektów na razie nie widać. Jedyny działający zakup – Gravatar, został pomyślnie zintegrowany z WordPressem od wersji 2.6.

PollDaddy to irlandzki start-up, rozwijany do tej pory jedynie przez dwie osoby! Ankiety PollDaddy są dostępne na wszelkie platformy blogowe i inne internetowe strony. Jest to chyba najbardziej popularny system ankiet na blogi, widywany m.in. na Gizmodo, Techcrunch, Wired czy RWW, żeby wymienić tylko te najbardziej popularne i rozpoznawalne.

Wrzuć sobie sondę na bloga

W zasadzie to w związku z przejęciem PollDaddy przez Automattic niewiele się zmieniło: dostępny jest plugin do WP ułatwiający tworzenie ankiet i umieszczanie ich na blogu. System został też zintegrowany z blogami na platformie WordPress.com. Do działania wymagane jest konto w serwisie PollDaddy: można sobie założyć nowe z poziomu bloga, lub podać dane konta już istniejącego.

Po kliknięciu pomarańczowego lizaczka (taki nowy przycisk nad oknem edycji posta) otwiera się wyskakujący panel, taki sam jak przy dodawaniu obrazków, pozwalający na wybranie już istniejącej sondy lub stworzenie nowej i dodanie jej do wpisu. I to już wszystko ;)

Prawie wszystko, bo:

  • choć na blogach hostowanych na wordpress.com działa od razu, to w przypadku własnego hostingu wymagana jest jeszcze kolejna wtyczka, do pobrania bezpośrednio z PollDaddy, dostępna w dwóch wersjach: dla starszych od 2.5 i tych nowszych. I tu mała niekonsekwencja ze strony autorów (tych wpisów, które możecie przeczytać sobie na pulpicie Waszego WordPressa) – wszyscy piszą o wtyczce do tworzenia ankiet, a nikt się nawet nie zająknął,  że bez tej drugiej to nie działa ;)
  • wspomniana wtyczka do wstawiania ankiet jest poważnie okrojona w stosunku do tego co oferuje serwis PollDaddy, gdzie jest więcej opcji modyfikowania wyglądy ankiety, czy czasu jej trwania. W efekcie lepiej jednak tworzyć ankiety bezpośrednio w serwisie i wstawiać do wpisu otrzymany kod. Kod javascript, który można wstawić do dowolnego wpisu lub np. do widgetu w sidebarze bloga, lub krótki kod specjalnie dla WordPressa do którego działania potrzebna jest wciąż ta druga wtyczka.

Inne sondy na bloga

Dla WordPressa stworzono parę pluginów umożliwiających wstawienie ankiety czy sondy. Najpopularniejszym i chyba mającym najwięcej możliwości jest WP-Polls autorstwa Lestera Chana. Oparta na AJAXie wtyczka posiada wiele opcji konfiguracyjnych i możliwości. Wygląd można praktycznie dowolnie zmieniać, tyle że trzeba choć liznąć podstawy CSS.

Zaletą (a dla innych  wadą) WP-Polls jest przechowywanie danych w bazach WordPressa, dzięki czemu mamy zawsze do nich dostęp i pełną kontrolę (łącznie z manipulowaniem wynikami ;), natomiast w przypadku sporego ruchu może to nadmiernie obciążać nasz hosting i poważnie spowalniać WordPressa. PollDaddy z kolei wszelkie dane i operacje przechowuje i dokonuje na swoim serwerze, na blogu wyświetlane są tylko wyniki, co przyspiesza działanie, ale niektórzy mogą się czuć niekomfortowo, tracąc w pewnym sensie kontrolę nad informacjami uzyskanymi z ankiety.

Co wybrać?

To już każdy musi sam. Najlepiej sobie przetestować i zobaczyć z czym nam lepiej. Blogerzy z wordpress.com nie mają wyboru, bo u nich wtyczki nie działają ;) Poza dwoma wymienionymi są też oczywiście inne rozwiązania, np. sonda.pl – z tym, że to akurat słabiej integruje się z blogiem, otwiera się w nowym oknie i w darmowej wersji straszy własnymi reklamami.

Tak naprawdę z przejęcia PollDaddy przez Automattic blogerzy (szczególnie mający własny hosting) na razie skorzystają niewiele, bo to jest, było dostępne już wcześniej, teraz tylko ciut ładniej opakowane. Jest to na pewno pozytywny sygnał, świadczący o woli rozwoju i demonstrujący „siłę” i możliwości (finansowe) twórców WordPressa, a o PollDaddy usłyszą ci, którzy wcześniej nie słyszeli. Na pewno wszyscy autorzy blogów opartych na WordPressie, o ile czytają to, co pojawia się na ich dashboardach ;) Autorzy PollDaddy deklarują dalszy rozwój oprogramowania, nie tylko dla WordPressa, ale również dla innych platform.

Jeszcze o reklamach i zarabianiu na blogach

Sonda o reklamach na blogach nie wzbudziła ogromnego zainteresowania (tylko 41 uczestników), ale mam nadzieję, że jest reprezentatywna, przynajmniej dla czytelników tego właśnie bloga. Dosyć narzekania, oto wyniki:

Wyniki sondy

Ponad 3/4 respondentów nie ma nic przeciwko reklamie na blogach, wśród nich prawie 40% zaakceptuje każdą, nie przeszkadzającą w odbiorze bloga, formę reklamy. 10 osób (24%) nie chce oglądać reklam, w tym 17% jest przeciwnych jakiejkolwiek reklamie, a 7% ewentualnie godzi się na jakiś mało widoczny link reklamowy. Nikt nie chce oglądać najbardziej znienawidzonego przez internautów typu reklam – inwazyjnych, zasłaniających treść i otwierających się w nowym okienku.

Jak już pisałem, wyniki są reprezentatywne tylko dla czytelników tego bloga i to tylko tych którzy odpowiedzieli na ankietę. Mam nadzieję, że nie przeszkadzają im reklamy umieszczone na tym blogu (szczególnie że, jak napisał jeden z komentujących, i tak większość je zapewne blokuje, a pozostali i tak ich po prostu nie zauważają – tematyka bloga jest taka, że czytają go głównie osoby odporne na reklamy ;).

Zresztą nawet w tym ograniczonym zakresie wyniki można interpretować różnie. Bo co to jest na przykład nie natrętna, nie inwazyjna reklama? Na pewno wszechobecne, zasłaniające treść top-layery czy męczące, wyskakujące okienka. Ale już dynamiczna reklama flashowa umieszczona w treści wpisu (ale niczego nie przesłaniająca) czy duży baner, zajmujący całą górę ekranu przez jednych jest traktowany jako bardzo przeszkadzający w odbiorze, a inni nie widzą w takiej formie reklamy nic złego – wystarczy poczytać komentarze pod wpisem na blogu techkultura.

Cieszy mnie, że większość odwiedzających ten blog nie widzi nic złego w reklamach (może dlatego że wcale ich nie widzi, stosując adblocka lub czytając bloga tylko w kanale RSS ;). Może więc nie jest tak źle jak pisze na techNOblogu Marta Klimowicz, że polskie piekiełko nie znosi by ktokolwiek wyrastał ponad przeciętność, choćnby tylko próba zaraniania na blogach. Może również w tej dziedzinie już nie tak daleko nam do światowej blogosfery? Przynajmniej, jeśli chodzi o zrozumienie i akceptację, bo wielkością i skalą możliwych zarobków niestety jeszcze długo jej nie dogonimy.