Ponieważ drastycznie spadła (już dawno temu) częstotliwość wpisów, a ostatnio dołuje też liczba, którą Feedburner uważa za prenumeratorów RSS tegoż bloga (o dziwo, liczba odwiedzających przysyłanych tu przez Googla z kolei nie zmalała aż tak bardzo, a nawet utrzymuje się na podobnym poziomie od jakiegoś czasu), postanowiłem wyrwać się z urlopowego rozleniwienia i postukać trochę [...]

























