Był tu blog, a teraz go nie ma…

Choć wpis o 10 błędach popełnionych przy pisaniu bloga powstał już prawie półtora roku temu, to wciąż ktoś na niego wpada i uważa za stosowne dodać swoje trzy grosze (inna rzecz,  że to raczej skutek mojej liberalnej polityki U comment I follow niż rzeczywistej wartości tych przemyśleń). A autor tego gościnnego wpisu, jak sam napisał we wstępie, dzieli się poradami na temat blogowania, na blogu którego… nie ma!

Dead End

Lecz to właściwie nie powinno nikogo dziwić. Nowi przychodzą, starzy odchodzą, coś co jeszcze zupełnie niedawno było ciekawe i inspirujące dziś nikogo już nie obchodzi.

A blogi nie są żadnym wyjątkiem od reguły i nierzadko spotyka się zapomniane, nieaktualizowane od długiego czasu (takie jak ten, na który nierozważnie zerkacie), albo takie, których nie ma już wcale.

Przykro jest wchodzić na takie zapomniane przez bogów i ludzi strony, które w większości stały się łupem pożeraczy domen i teraz najczęściej serwują do niczego nie pasujące reklamy. A szczególnie przykro, gdy wiadomo, że były tam użyteczne treści, w dodatku często dodane do zakładek czy innego del.icio.us.

Tu widać wyraźną przewagę (dla mnie w zasadzie chyba najważniejszą) bloga na dedykowanej platformie nad prowadzonym we własnej domenie. W przypadku platformy, jeśli nie usuniemy go na własne żądanie, tudzież jeśli w udostępniającego platformę nie walnie bomba, treści bloga zostaną w zasadzie na wieczną pamiątkę.

Bo prawdopodobnie najczęstszą przyczyną „braku” bloga w miejscu gdzie jeszcze niedawno był jest prozaiczny brak chęci utrzymywania (i opłacania) domeny i hostingu, które jakoś nie przyniosły spodziewanych efektów. I w zasadzie trudno się dziwić, są lepsze metody pozbywania się nadmiaru pieniędzy ;)

A treści które zniknęły często niemal bezpowrotnie czasami naprawdę szkoda. Choć mówi się że to co raz opublikowane w Internecie nigdy nie zginie, to jednak dostęp do nich jest znacznie utrudniony. Dobrze, że większość tego co mnie interesowało na takich „znikniętych blogach” mam wciąż do wglądu w Google Readerze, dzięki technologii RSS.

I tylko jakoś trudno traktować poważnie porady udzielane na blogu, którego nie ma ;)

Creative Commons License ~Easy to see why it’s a „Dead End”~ by: ervega

Pół internetu używa Unicode, a my co?

decode unicode poster

Według Google niemal 50% stron w internecie używa kodowania znaków w unikodzie. Dokładna liczba może być nieco inna, bo brane pod uwagę są strony indeksowane przez Google. Wykres pokazuje bardzo szybki wzrost od jakichś czterech lat, a ponieważ rozwój technologii postępuje wykładniczo, już za rok tylko margines będzie używał innego kodowania ;)

To i tak za mało, właśnie brak unikodu nie pozwala mi zamówić np. książek w Amazonie (gdzie króluje ISO-8859-1) na własne nazwisko, literka ź nijak nie chce się prześlizgnąć przez ichnie formularze ;) Nie mówiąc już o tym, że wyszukanie czegokolwiek co ma w nazwie znaczki nie występujące w Latin-1 nie jest możliwe. Z pierwszej dwudziestki najbardziej popularnych stron wg Alexy, poza chińskimi, właśnie tylko Amazon nie używa Unicode. Google, zarówno na google.com jak i na stronach w  językach lokalnych od dawna już używa unikodu, również do wyszukiwania – wszelkie informacje są najpierw konwertowane z innych stron kodowych do Unicode.

A jak jest u nas? Postanowiłem to sprawdzić. I niestety „polski” internet nie wygląda w tym porównaniu najlepiej. Pod uwagę wziąłem strony z pierwszej dwudziestki zestawienia Alexa, wspomagane wynikami Megapanelu z listopada zeszłego roku, plus własny wybór bardziej znanych witryn. Nie jestem w stanie policzyć jak to wygląda wg zasięgu, czy ilości stron, ale już na pierwszy rzut oka widać, że większość stron i największych portali unikodu nie używa.

Polskie strony używające Unicode

początkowa kolejność wg Alexa, potem wg własnego uznania ;)

  • Nasza klasa
  • Allegro
  • Demotywatory
  • O2 (ale już należący do nich Pudelek nie)
  • Wrzuta
  • FilmWeb
  • OtoMoto
  • Panorama Firm
  • Ceneo
  • Wykop
  • Blip
  • empik.com

również lokalne Google, Microsoft, Apple, Facebook, YouTube, Wikipedia itp.

A teraz niechlubna ;) lista polskich stron nie używających Unicode

Portale, serwisy społecznościowe itp.

  • Onet
  • Wirtualna polska
  • Interia
  • Gazeta.pl
  • Money.pl
  • Grono

Banki internetowe

  • PKO BP (również Inteligo)
  • Citi Handlowy
  • Bank BPH
  • Millenium
  • Alior Bank
  • Kredyt Bank – tu kuriozum, jedyna większa strona, jaką znalazłem, używająca kodowania Windows-1250! Strony banku internetowego mają już na szczęście ISO 8859-2, ale strony informacyjne CP-1250.

Sklepy, porównywarki itp.

  • merlin
  • agito.pl
  • skąpiec

Jak widać ta lista jest dość obszerna. W przypadku portali informacyjnych kodowanie ma może mniejsze znaczenie, znaki spoza zakresu można zawsze przedstawić za pomocą encji, ale już wyszukiwanie niestety jest znacznie utrudnione. Bankom też to w sumie nie przeszkadza, choć powinny być raczej bardziej innowacyjne. Natomiast już w przypadku sklepów, szczególnie oferujących artykuły z obcojęzycznymi nazwami/tytułami, a także porównywarek cen brak Unicode jest poważnym naruszeniem użyteczności, utrudniając, lub wręcz uniemożliwiając wyszukanie nazw zawierających obce znaki spoza zakresu.

A blogi?

Tu jest różnie. Bloger jak całe Google ma Unicode, podobnie WordPress.com, jak również blogi na własnym hostingu napędzane WordPressem – już od dawna domyślnym kodowanie zarówno w bazy jak i zaplecza bloga jest Unicode. Niektóre starsze instalacje, szczególnie na niepewnych hostingach mogą czasem być w innym kodowaniu.

Należący do Agory blox, jak cała reszta niestety ma kodowanie ISO 8859-2, to samo blogi na Onecie i (też onetowy) Blog.pl.  Zaawansowany edytor bloxa pozwala na używanie dowolnych znaków, również spoza ISO, wstawiając je właśnie jako encje, ale spróbujcie potem wyszukać jakiś egzotyczny tekst w jeszcze bardziej egzotycznym języku ;) Jogger i Salon24 używają Unicode.

Na szczęście już prawie nikt nie używa CP-1250, co jeszcze kilka lat temu było przekleństwem, szczególnie Usenetu, bo przeglądarki internetowe zawsze sobie z tym radziły, pod warunkiem zadeklarowania kodowania zgodnie z naprawdę użytym.

Blog Backup Day

Blog Backup day logoBył już Blog Day, był Blog Action Day, teraz czas Blog Backup Day.

Pomysł pierwotnie rzucony ponad rok temu, 13 października (w dodatku to był piątek, a każdy wie, że w piątki trzynastego wszystko się może zdarzyć i nie muszą to być zdarzenia zaliczane do najprzyjemniejszych w życiu) przez mojego imiennika z BloggerDesign, a podchwycony następnie przez Blog Tutorials, polegający na ogłoszeniu 13 każdego miesiąca nieoficjalnym dniem robienia kopii zapasowych bloga. Po angielsku to niestety lepiej (bo krócej) brzmi: unofficial blog backup day.

Inicjatywa w sumie ciekawa, bo służąca poprawie bezpieczeństwa: wykształceniu nawyku systematycznego zabezpieczania nie tylko bloga ale w ogóle wszelkich danych, mogących bezpowrotnie zniknąć w czeluściach bezdusznych maszyn, działających w myśl praw Murphy’ego. Warto ją przypomnieć (bo jakoś ostatnio o niej cicho), niby to rzeczy oczywiste, ale zazwyczaj przypominamy sobie nich za późno, a strata tworzonego przez parę lat bloga może być bardzo bolesna.

Dzień 13 każdego miesiąca jest datą jedynie symboliczną, częstotliwość backupu zależy od ilości wpisów, jeśli publikujesz 1 post tygodniowo, taki okres będzie wystarczający, na blogach których autorzy produkują kilka wpisów dziennie i zbierają pod każdym dziesiątki komentarzy kopia powinna być wykonywana codziennie, a nawet częściej.

Oprócz wpisów i komentarzy, które są esencją każdego bloga, warto również zabezpieczyć pliki odpowiadające za wygląd bloga. Pisałem o tym w kontekście bezpieczeństwa bloga kilka miesięcy temu, opisując szczegółowo sposoby wykonania kopii blogów opartych na WordPressie. Do tego celu zresztą najlepiej zaprząc jedną z istniejących wtyczek, które same w odpowiednim momencie wykonają za nas całą żmudną pracę. Osobiście używam WordPress Database Backup, pozwalający wykonać backup na żądanie lub w zadanych przedziałach czasu (co godzinę, codziennie lub co tydzień). Kopiowane są wszystkie standardowe tabele z bazy WordPressa, można dołączyć również inne tabele (np. tworzone przez pluginy, lub własnoręcznie) z tejże bazy. Kopia może być pozostawiona na serwerze do późniejszego pobrania, lub automatycznie wysłana na zdefiniowany email.

Blogi hostowane na platformach takich jak blox czy Blogger nie mają wbudowanej funkcjonalności wykonywania kopii zapasowych wpisów i komentarzy, te sprawy załatwiane są systemowo przez dostawcę i raczej nie słychać o stratach z powodu zaniedbań operatora bloga. Natomiast przykre w skutkach mogą być własne błędy blogera (jak np. przypadkowe usunięcie postów, czy całego bloga). W takich przypadkach nie zawsze można liczyć na życzliwość operatora. Warto więc stosować metody „chałupnicze” i mieć kopie każdego posta na dysku własnego komputera. Warto również (a nawet trzeba) wykonać kopie wykorzystywanego na blogu szablonu – na Bloggerze i na bloxie jest to po prostu jeden plik, który łatwo można zapisać na dysku. W pomocy Bloggera znalazłem jeszcze jeden sposób na wykonanie kopii całego bloga, ale jest on raczej mało elegancki i przy częstszych wykonywaniach dość pracochłonny.

A więc na co jeszcze czekasz? Zabezpiecz swój blog teraz!

A tak na marginesie, znacie jeszcze jakieś blogowe dni? Takie które można by wspólnie obchodzić i razem pogłębiać informacyjny szum na blogach?

Blogger korzysta z OpenID

Denerwuje Cię komentowanie na Bloggerze?

Zdaniem wielu uczestników blogosfery główną wadą blogów na zarządzanej przez Google platformie blogowej Blogger/Blogspot jest sposób umieszczania tam komentarzy: pomijając już bardzo denerwujące komentowanie w nowym wyskakującym okienku, do tej pory jedynym sposobem na nieanonimowe komentowanie bloga założonego na tej platformie było posiadanie konta na Bloggerze. W przeciwnym wypadku można było jedynie skomentować anonimowo, podpisując się jakimkolwiek nickiem lub imieniem, które nie mogło być odnośnikiem do własnej strony czy bloga, jak to znamy z innych blogów.

Zresztą posiadanie konta też nie pozwalało zostawić linka do siebie, podpis linkował jedynie do profilu użytkownika na platformie Blogspot.

Komentowanie z OpenID

logowanie OpenID w BloggerzeNa oficjalnym blogu Blogger in Draft, czyli testowej wersja Bloggera, ogłoszono wczoraj, że możliwe jest już komentowanie z wykorzystaniem identyfikacji OpenID! Oznacza to, że wszyscy użytkownicy serwisów wykorzystujących już OpenID (np. WordPress.com), mogą komentować posty na Bloggerze używając swoich kont z tych serwisów, w przypadku WordPressa wystarczy przy logowaniu podać nazwę własnego bloga na platformie WP.com. Można również założyć sobie konto na jednym z istniejących serwerów OpenID.

Niestety nadal nie można się podpisać odnośnikiem do swojego bloga prowadzonego na w oparciu np. o WordPressa we własnej domenie, ale na pewno jest to krok w dobrym kierunku :)A jednak można: podtrzymuję zdanie o kroku w dobrym kierunku, natomiast muszę się wycofać z twierdzenia że nie można się podpisać odnośnikiem. Oczywiście nie jest to funkcjonalność Bloggera a protokołu OpenID.

Znalazłem (dzięki identity 2.0) świetny tutorial o tym jak wykorzystać własnego bloga (ogólnie dowolną stronę) jako serwer OpenID, dzięki temu mogłem (a nawet musiałem) skreślić powyższe zdanie. Wystarczy tylko wstawić dwa znaczniki link do sekcji head swojej strony. W przypadku serwera openid.pl i mojego identyfikatora OpenID owe dwie liniki wyglądają tak:

<link href="http://openid.pl/server" rel="openid.server" />
<link href="http://goto.openid.pl/" rel="openid.delegate" />

Et Voilà! ;)

Usługa na razie dostępna jest tylko w testowym Bloggerze in Draft, ale nie przeszkadza to w zaimplementowaniu tego sposobu na każdym blogu na tej platformie – wystarczy zalogować się na Bloggera pod adresem draft.blogger.com.

Jeśli piszesz bloga na Bloggerze, koniecznie udostępnij komentującym możliwość zalogowania się za pomocą OpenID.

Gdzie pisać bloga

Istnieje wiele rozwiązań, gotowych platform blogowych i wybór jednej z nich może naprawdę przyprawić o zawrót głowy. Nie chcę tu sugerować konkretnego wyboru, choć na końcu przedstawię moje propozycje, gdyż wybór zależy od wielu czynników, które chcę tu pokrótce opisać.

Przed wyborem swojej platformy do pisania bloga, warto chwilę się zastanowić. Jest to ważna decyzja i nie warto podejmować jej zbyt pochopnie. Oczywiście zawsze można zmienić już raz wybraną platformę na inną, ale zawsze będzie wiązać się to z dodatkowymi kosztami (niekoniecznie w wymiarze ściśle finansowym), a na pewno będzie to wymagało dodatkowej pracy lub przynajmniej oczekiwania na uaktualnienie danych w wyszukiwarkach internetowych w przypadku zmiany domeny naszego bloga.
różne platformy blogowe
Wybór zależy od kilku (przynajmniej kilku, zapewne jest ich więcej, ja wymienie kilka najważniejszych wg mnie) czynników:

  1. Czy ma to być blog zupełnie prywatny, opisujący tylko jakiś wycinek naszego życia, czy też bardziej profesjonalny, nastawiony na szersze grono czytelników? – tu trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii: jak duży ruch będzie generował nasz blog, jakie dodatkowe opcje (np. statystyki odwiedzin) będą nam potrzebne, itp.
  2. Czy mamy zamiar (od razu lub w przyszłości) spróbować zarobić na swoim blogu i umieścić na nim reklamy? – niektóre serwisy blogowe mogą wyświetlać własne reklamy, lub zakazywać umieszczania reklam.
  3. Jak bardzo jesteśmy zaawansowani technicznie (język HTML, style, itp)? – niektóre platformy wymagają pewnej wiedzy, inne są łatwe do uruchomienia nawet dla laików komputerowych.
  4. Jakimi funduszami dysponujemy i ile pieniędzy możemy przeznaczyć na uruchomienie i utrzymanie bloga? – są opcje zupełnie bezpłatne, są też inne wymagające zainwestowania różnych kwot.
  5. Warto też dowiedzieć się, gdzie blogują inni – można spytać przyjaciół, znajomych, dzielących wspólne zainteresowania, gdzie prowadzą swojego bloga – na starcie pomoc kogoś znającego już to narzędzie może być nieoceniona w przypadku gdy nie mamy żadnego doświadczenia.
    Tu aż prosi się o zorganizowanie ankiety na temat miejsca pisania bloga przez czytelników, ale obawiam się, że mój blog ma jeszcze zbyt mały zasięg, więc wyniki nie byłyby miarodajne. Może np. Polski blogger (jeśli Fanatyk to przeczyta) podjąłby się tego zadania? Zapraszam ;)

Update: zdecydowałem się jednak sam na przeprowadzenie ankiety. Zapraszam do wzięcia udziału.
Czytaj dalej Gdzie pisać bloga