Prawdziwa cnota krytyk(ów) się nie boi

Krytycy.plO tym, że kilka dni temu został uruchomiony serwis Krytycy.plstawiający sobie za cel połączenie interesów reklamodawców i blogerów na wzajemnie akceptowanych warunkach” wiedzą już chyba wszyscy, którzy o tym wiedzieć chcieli i powinni. Czego jak czego, ale umiejętności wytworzenia odpowiedniego buzzu w blogosferze (i nie tylko) na swój temat twórcom serwisu odmówić nie można. Po pięciu dniach od uruchomienia Google na frazę „krytycy.pl”odpowiada ponad sześciuset pięćdziesięcioma znalezionymi wynikami, a Technorati odnotowuje ponad 40 blogowych reakcji (ciekawe ile z nich to reakcje sponsorowane? ;).

Reakcje są bardzo zróżnicowane, od „[…] całe przedsięwzięcie bardzo mi się podoba. Zarówno z punktu widzenia założeń jak i technicznego wykonania.” z Zyski Online, do „Hannibal ad portas! Zagrożenie jest naprawdę poważne. […] to inicjatywa, która jeśli się powiedzie zabije blogosferę […]” z bloga wnet. Spotkałem się też z zapowiedzią usunięcia z zakładek czy czytników RSS tych blogów, które będą publikować treści reklamowe za pośrednictwem krytyków. Cóż, być może stracę paru czytelników, ten wpis jest bowiem sponsorowany przez serwis krytycy.pl.

W największym skrócie serwis ma umożliwić autorom blogów zarabianie w zamian za publikowanie wpisów reklamowych, pośrednicząc w kontaktach między reklamodawcą a zainteresowanym napisaniem sponsorowanego artykułu blogerem. Wszystkie szczegóły znajdziecie łatwo na stronie krytyków. Najważniejsze jest to, że cała operacja ma odbywać się zgodnie z zaakceptowaną przez obie strony etyką blogvertisingu, zgromadzoną, a jakże, w 10 przykazań ;) Blogvertising, trudne słowo, utworzone na potrzeby tejże etyki przez zlepienie słów: blog i advertising, oznacza po prostu reklamę na blogach.

Już sama nazwa serwisu sugeruje, a wspomniane zasady potwierdzają, że autorzy wpisów na blogach nie powinni bezkrytycznie zachwalać reklamowanych produktów czy bezmyślnie kopiować tekstów dostarczanych przez reklamodawcę. Tekst powinien zawierać własne przemyślenia, być subiektywną opinią blogera. reklamodawca nie powinien w żaden sposób wpływać na to co będzie napisane.

Czytałem opinie, że bloger, który przyzna że wziął pieniądze za wpis przestaje być wiarygodny, nie tylko w tym konkretnym wpisie, że nie ma gwarancji iż nie dogadał się z reklamodawcą i poza wpisem zgodnym z zasadami blogvertisingu nie opublikuje kolejnych, już z nią niezgodnych. Ale jaka jest gwarancja, że do tej pory tego nie robił? Uczciwiej jest postawić sprawę jasno, szczególnie że pisany artykuł wcale nie musi i nie powinien być bezkrytyczną pochwałą – co wcale nie jest tak rzadkim zjawiskiem na blogach. Czy bloger pieje z zachwytu, bo faktycznie jest pod ogromnym wrażeniem tego co opisuje, czy dlatego, że uzyskał w zamian jakąś korzyść. W przypadku korzystania z serwisu krytycy.pl sprawa będzie o tyle jasna, że wyraźnie oznaczona. Na pewno czytelnicy podejdą do takiego artykułu z większą rezerwą, ale tak jest moim zdaniem uczciwiej.

A teraz czas na krytykę ;) głównie dotyczącą mało precyzyjnych zapisów:

  • Dość skomplikowany wzór na obliczanie rankingu blogów, nie jest to może wada (przeciwnie, im coś bardziej skomplikowane, tym bardziej poważnie wygląda ;), dobrze że w ogóle zdecydowano się na jego ujawnienie, ale skoro już jest jawny to powinien być dokładniej wytłumaczony, szczególnie, że wśród blogerów występują również zdeklarowani humaniści.
  • Nie wiadomo jak często przeliczany jest ranking, czy jest przeliczany na bieżąco, czy jak PR zamiera na czas nieokreślony i wszyscy z niecierpliwością oczekują kolejnej aktualizacji ;)
  • Co będzie, jeśli reklamodawcy nie spodoba się publikacja? Czy może się wycofać (i nie zapłacić) już po opublikowaniu wpisu na blogu? Jest mowa o weryfikacji artykułu i spełnieniu wymogów serwisu (więc i reklamodawcy, ale tych jasno określonych na starcie). Więc chyba nie może?
  • Nigdzie nie znalazłem żadnej informacji na temat korzyści, jakie z całego tego przedsięwzięcia osiąga sam serwis. Zapewne kwota, którą otrzyma bloger nie jest równa tej płaconej przez reklamodawcę, ale nie jest to wyraźnie określone i tak naprawdę nie wiadomo do końca, czy cena kampanii jest ceną dla blogera, czy dla reklamodawcy, czy od niej nie zostanie jeszcze potrącona jakaś prowizja. Ta informacja powinna być bardzo wyraźna.
  • Obrazek służący do oznakowania komercyjnego tekstu występuje tylko w jednym kolorze, zgodnym zresztą z kolorystyką całego serwisu, przydałaby się możliwość wybrania dowolnego koloru, albo dodajcie choć zielony ;)

Tytuł tego wpisu oczywiście nawiązuje do nazwy serwisu, ale jest również moją odpowiedzią na zarzuty o nadmierną komercjalizację i psucie blogosfery. Mam nadzieję, że przedsięwzięcie okaże się „cnotliwe” ;) Mam zamiar nadal być przykładnym obywatelem blogosfery i spodziewam się, że serwis krytycy.pl pomoże mi w sposób etyczny (a jednocześnie dość wygodny) mieć z pisania bloga coś więcej niż tylko przyjemność wynikającą z samego pisania.

PS. Jak napisali Hazan i Fanatyk: „Mogłem na tym wpisie zarobić 21 PLN i wyglądał by on dokładnie tak samo”. No i zarobiłem (mam nadzieję), o serwisie i tak bym napisał, a jak jest okazja (nawet taka malutka), to dlaczego z niej nie skorzystać?

Zarobiłem 25 $

Jak zapewne niektórzy (a może wszyscy) czytelnicy zauważyli, na blogu w różnych miejscach poniewiera się kilka reklam ;) W większości reklamy AdSense, ale nie tylko. Do tej pory zielony blogger, na reklamach AdSense zarobił koło 1 (jednego słownie) dolara, a nawet poniżej tej sumki, czemu ja się nie dziwię, bo i czytelników mam jeszcze niewielu i reklamy takie sobie (w sensie ceny za kliknięcie).

Czytaj dalej Zarobiłem 25 $

17 wtyczek do WordPressa dla AdSense

Aż nie wierzę, że na AntyWeb nie ma jeszcze tego newsa ;)

Na Mashable zebrali i opublikowali listę 17 wtyczek do WordPressa, pomocnych przy zarządzaniu, umieszczaniu na blogu i kontrolowaniu wyglądu i pozycji reklam z programu AdSense (niektórych również z Yahoo).

Czytaj dalej 17 wtyczek do WordPressa dla AdSense

Dozwolone strony w AdSense

Google dodało nową funkcję do swojego programu reklamowego Adsense

Krótka informacja dla tych nielicznych nieuświadomionych, którzy jeszcze nie wiedzą co to jest: Google AdSense to system umożliwiający wyświetlanie na swoich stronach reklam (które Google sprzedaje w programie AdWords) i oczywiście zarabianie na tym. Ale czy jest jeszcze ktoś, kto nie wie, a przynajmniej nie słyszał o AdSense?

W każdym razie nowa funkcja umożliwia zdecydowanie na których stronach mają być dostępne reklamy powiązane z naszym kontem AdSense (to znaczy te, na których zarabiamy ;). Funkcja dostępna jest po zalogowaniu się do swojego konta AdSense, na zakładce „Instalator AdSense” → „Dozwolone witryny”. Na stronach przez nas nieautoryzowanych reklamy będą się co prawda wyświetlały, ale ani wyświetlenia, ani kliknięcia nie będą rejestrowane, o czym informuje stosowny komunikat na stronie AdSense:

blokada stron w AdSense

Informacji o tej nowości nie można na razie znaleźć ani w pomocy AdSense, ani na żadnym oficjalnym blogu Google. Darren Rowse na Problogger domyśla się że chodzi o zabezpieczenie przed możliwymi kłopotami, na które może nas narazić użycie kodu naszej reklamy na obcych stronach, ale nie przywiązuje do tego specjalnej wagi, podobnie jak nieliczni dotychczas komentujący. Wydaje się, że w cywilizowanym świecie zachodnim zjawiska „naklikania” na cudze reklamy w celu zablokowania konta „konkurenta” nie występują zbyt licznie ;)

Ciekawe jak Google uzasadni wprowadzenie tej funkcji i czy okaże się ona skuteczną ochroną przed zawistną konkurencją?