TUBA pełna blogów

Jeśli macie dziś wolne popołudnie i wieczór i przypadkiem będziecie w stolicy to koniecznie wpadnijcie do Multikina gdzie  dziś właśnie, o 15 zaczyna się TUBA03 w całości poświęcona blogom, zarabianiu na nich i wykorzystaniu ich w marketingu i reklamie. Czytaj dalej TUBA pełna blogów

Reklamy Adsense w RSS tylko dla najszybszych?

RSS Ads
Creative Commons License photo credit: heather

Jeśli zarabiacie (lub jak ja tylko próbujecie zarabiać) wyświetlając na swoich stronach i blogach reklamy Google Adsense, zapewne zauważyliście możliwość wybrania nowego, jak to Google nazywa, produktu: Adsense dla kanałów RSS/Atom. A nawet jeśli sami nie zauważyliście, to pewnie przeczytaliście o tym u samego źródła, lub po polsku u Tomasza Topy. W przeciwnym przypadku zapewne po prostu nie używacie Adsense i ciąg dalszy możecie sobie spokojnie odpuścić ;)

Google wreszcie robi użytek z kupionego w zeszłym roku za sto baniek FeedBurnera, bo to ten serwis właśnie, pod innym Googlowym adresem, wykorzystywany jest do tworzenia kanałów RSS zawierających jednostki reklamy Adsense. Tworzenie takiej jednostki reklamy jest banalne jak każdej innej, a dla opornych szczegółowo opisane na wcześniej wspomnianych blogach. Najpierw trzeba sobie stworzyć oczywiście nowy kanał RSS w tym Googlowym FeedBurnerze – jeśli korzystaliście już wcześniej z FB do „przepuszczania” treści ze swoich kanałów RSS, to wiecie o co chodzi.

Ale tu niestety zaczynają się schody! Bardzo łatwo jest „wypalić” sobie za pomocą nowej wersji FeedBurnera nowy kanał, w którym zostaną umieszczone reklamy. Dla używających FB nic nowego. Ale między starym a nowym FB nie ma żadnego automatycznego połączenia i aby dodać reklamy do już utworzonego wcześniej kanału trzeba sobie swój, utworzony w FeedBurner profil zmigrować do nowej wersji wspieranej przez Googla. I tu jest pies pogrzebany! Nie istnieje żaden sposób automatycznej migracji, dostępna jest ręczna na życzenie: trzeba wysłać maila do suportu Adsense (adsense-support-aff@google.com) z prośbą o dokonanie migracji. A przynajmniej podobno tak było, bo aktualnie strona pomocy do której kieruje link mówiący o integracji obu kont, informuje o czasowym wstrzymaniu przyjmowania nowych zgłoszeń do odwołania. Stąd tytuł mojego wpisu: kto zdążył napisać do Googla zostanie zintegrowany ;) Sam też napisałem, ale już chyba po czasie, na razie nie ma żadnej odpowiedzi. Niedługo ma powstać narzędzie do automatycznej integracji konta z FeedBurnera z kontem Google.

Oczywiście można się nie integrować i utworzyć nowy kanał, ale wtedy traci się wszelkie zebrane już przez FeedBurner statystyki, nie mówiąc o konieczności ponownego dopieszczania niektórych opcji w FB – kto przez to przechodził, ten wie ;) Można też jako źródło podać adres kanału ze starego FB, sprawdziłem – działa i utrzymane są wszelkie ustawienia, ale nie wiem jak ze statystykami i jak taka konfiguracja zachowa się po ewentualnej integracji kont.

Dostępne formaty reklamy to prostokąty o wymiarach 486 x 60 lub 300 x 250 – wybierane automagicznie przez Google, samemu można zdefiniować tylko kolory i miejsce wyświetlania nad lub pod wpisem. W moim stworzonym na próbę kanale znalazł się prostokąt 486 x 60, ale tylko z jedną reklamą, mimo że na blogu w takim samym formacie pojawiają się dwie. Treść reklamy (kontekstowa przecie) w zasadzie taka sama jak w reklamach na blogu, więcej jest reklam graficznych. Z ewentualnym uruchomieniem w oficjalnym, nie testowym kanale, poczekam jednak do zintegrowania kont FB z Adsense.

Zupełnie inną kwestią jest odbiór takich reklam przez czytelników. Z ankiety na AntyWeb wynika, że prawie 3/4 audytorium takich reklam nie akceptuje. W dyskusji padają przeróżne argumenty, za i przeciw, podobnie jest na Techkulturze, generalnie odbiór reklam w RSS jest mało przychylny, a argumenty przeciwników reklam brzmią trochę jak: nie, bo nie. Z drugiej strony blogosfera niepolskojęzyczna (albo wręcz ta amerykańska) reklamy się nie boi i buduje sobie na nich fortuny – zdjęcie w nagłówku to rejestracja samochodu (Nissan Murano) Billa Flittera, założyciela i CEO Pheedo, która od 5 lat działa na polu reklamy w RSS.

Kiedy Google już dopracuje procedury i możliwość automatycznej migracji, narzędzie będzie w pełni nadające się do użytku. Jednym przyniesie dochody, innym powody do narzekań. A może na reklamach w RRS jednak da się zarobić?

Pokaż, gdzie piszesz bloga

maszynka do blogowania ;)Nie, tym razem nie chodzi o to z jakiej platformy do blogowania czy ewentualnie indywidualnej instalacji oprogramowania do prowadzenia bloga korzystacie, a o pochwalenie się miejscem pracy albo odpoczynku, w zależności czym jest dla was pisanie bloga.

Zainspirował mnie John Chow, chwalący się swoim nowym 30-calowym monitorem LCD Della. Całe jego oprzyrządowanie do blogowania warte jest ok. 4000 dolarów, w dodatku w cenach zza wielkiej wody. Ale facet zarabia tym na życie, a w samym tylko maju tego roku zarobił ponad 30 tys. zielonych, więc co sobie będzie żałował ;) Mój zestaw jest tak na oko z 10 razy tańszy ;)

Wielu blogerów „z górnej półki” (i to nie tylko ze względu na zarabiane na blogowaniu pieniądze) działa na makach, iMacach i MacBookach. Ciekawe dlaczego? Może to sprzęt (i chyba przede wszystkim system) optymalny do pisania bloga?  Prawie rok temu Problogger pokazał swoją główną kwaterę oraz prawie 60 innych, nadesłanych przez czytelników bloga. Znaczna część to produkty Apple. Ciekawe jak u nas?

Może my też zrobimy taką wystawę naszych blogerskich maszynek ;) Zdaję sobie sprawę że z tamtych ludzi pewnie co najmniej połowa żyje z pisania bloga lub kilku, u nas raczej żyje się z czego innego, a blog jest często tylko dodatkiem lub zupełnie niedochodowym zajęciem, traktowanym jako hobby. Ale komputer to komputer, do prowadzenia bloga wystarczy internet i przeglądarka, dodatki są dla profesjonalistów albo zapaleńców ;)

Na pierwszy ogień sam pokażę swoje stanowisko robocze, choć zupełnie nie ma się czym chwalić, bo to co niewidoczne to płyta z chipsetem VIA KT400 i procesorem Athlon XP 2200+ Thoroughbred z 1 GB RAM. Parametry zupełnie niedzisiejsze, choć dla mnie zupełnie wystarczające, a system (nie wiem czy widać, ale to Windows 2000) bez reinstalacji i awarii działa już nieprzerwanie ponad 5 lat! No, czasami go wyłączam ;) I niestety coraz dłużej startuje, ostatnio nawet kilka minut.

Do tej pory wystarczał mi W2K, szczególnie że Microsoft ciągle na bieżąco łata wszelkie jego dziury, ale ostatnio coraz więcej programów nie pozwala się zainstalować i wymaga przynajmniej XP (na Vistę nie mam zamiaru przechodzić), ja choćby Live Writer, z którego chętnie bym korzystał. Zresztą nawet IE 7 nie mogę sobie zainstalować. Ani nawet takiego Joost Playera. Tu ewidentnie potrzebna jest zmiana.

Do tego jakiś przedpotopowy Radeon 9200 i 19-calowy monitor AG Neovo F419, z którego jeszcze niedawno (rok temu?) byłem bardzo dumny, a teraz 19″ to już żadne osiągnięcie, a w porównaniu do 30″ Johna to wręcz żal ;) Klawiatura, mysz i głośniki Logitecha, szczególnie zadowolony jestem z klawiatury Logitech UltraX, płaskiej, bardzo wygodnej i cichej.

Do blogowania mobilnego wystarcza mi na razie HTC Kaiser (bardziej do czytania feedów i czasem drobnych poprawek dzięki wtyczce WPhone), ale noszę się z zamiarem nabycia jakiegoś małego notebooka. WiFi w domu mam, fajnie byłoby wyciągnąć się na leżaku w ogródku, z zimnym piwem i notebookiem ;)

Jeśli również chcecie się pochwalić swoimi stanowiskami do blogowania, to zapraszam do podawania linków w komentarzach, lub przysyłania do mnie (goto maupa bloggerpl.com), za jakiś czas zrobie zbiorcze zestawienie ;)

Renesans Krytyków?

O tym, że Money.pl zainwestował w Krytyków napisali oni sami na blogu, tudzież Money w informacji prasowej. A także duża część blogosfery, zastanawiając się w jaki sposób wpłynie to na ofertę reklamową serwisu oraz generalnie na odbiór reklamy na blogach zarówno przez potencjalnych reklamodawców, jak i czytelników. Spółka z Money, z całym jego potencjałem finansowym i doświadczeniem w obcowaniu z produktami reklamowymi, a przede wszystkim (nie oszukujmy się) ze sporą kasą, powinna odświeżyć i poprawić wizerunek serwisu Krytycy.pl.

Bo ostatnio nie było z tym za dobrze. Serwis, który wystartował pod szumnymi hasłami etyki blogvertisingu zamienił się po prostu w maszynkę do pozycjonowania. W samym pozycjonowaniu nie ma nic złego, prawie każdy bloger stosuje bardziej lub mniej świadomie jakieś zabiegi SEO, ale proponowane za parę złotych kampanie polegały tylko i wyłącznie na umieszczeniu linków, a decydujące o dopuszczeniu danego bloga było tylko posiadanie przez niego odpowiedniego Page Ranku.

I nawet niech im będzie, ale jak można było dopuścić do takiego bałaganu, gdzie wszystkie kampanie pozycjonera były otagowane wszystkimi możliwymi kategoriami, przez co byłem (i inni też) zalewany wręcz spamem o kampaniach, w których wcale nie miałem zamiaru uczestniczyć. A o jakości wpisów tych co uczestniczyli we wszystkich możliwych, można było się przekonać klikając na linki na głównej stronie Krytyków.

Ale to wreszcie się zmienia. Pierwszym sygnałem było wejście Money, a za chwilę wręcz uruchomienie wreszcie kampanii z prawdziwego zdarzenia. Nie powiem, że pochlebiło mi zaproszenie do wzięcia w niej udziału (co widać było w poprzednim wpisie), choć w żaden sposób się o to nie prosiłem. A na marginesie: można zobaczyć kto jeszcze został zaproszony i zdecydował się wziąć udział i już napisał, bądź dopiero napisze (i za ile ;) o Second Life, przeglądając blogi otagowane kampania SL i SL II, trzeba tylko być zalogowanym do serwisu. Zastanawiam się dlaczego mnie akurat wybrano, może dlatego, że nie brałem udziału w śmieciowych kampaniach?

Ale najważniejsze zauważyłem dziś (wczoraj?) w nocy. Wszystkie kampanie pozycjonujące zostały wyraźnie zaznaczone i przesunięte do oddzielnej kategorii. I przede wszystkim usunięto im wszystkie nie pasujące tagi (swoją drogą, dla blogów tagi są zatwierdzane przez serwis, czy klientom też ktoś te wszystkie tagi zatwierdzał?). Najważniejsze, że zostało to już uporządkowane.

Dla mnie ta zmiana (zdecydowanie na lepsze) nadeszła wręcz w ostatnim momencie. Nie zważając na to, że miałem jakiś tam uzbierany wkład, nie wystarczający jeszcze do wypłaty, chciałem zlikwidować konto w serwisie i nie firmować swoim blogiem (marna marka bo marna, ale własna) tego śmietnika. Sorry za słowa, ale to był śmietnik, dobrze że ktoś to wreszcie posprzątał :)

Na blogu Krytycy napisali, że przygotowania do rozszerzenia i rozbudowania ich oferty reklamowej idą pełną parą. Teraz już im wierzę, tak zresztą jak wierzyłem na samym początku. I mam nadzieję, że zarobię jeszcze dzięki nim kilka złotówek ;)