Mikrocelebryta poczęty kopie i rośnie z niego niezły mikroblogowy snob ;)

Ten to dopiero będzie medialnym snobem. Na razie w mikro (bardzo mikro) skali, ale jak już dorośnie… Ale najpierw musi sie urodzić, bo mowa tu o nienarodzonym jeszcze (acz niewątpliwie poczętym) użytkowniku twittera o nicku kickbee (kopiąca pszczółka :), który już teraz ma 500 followers (twitterowy odpowiednik obserwowanych na blipie). A sam nie obserwuje nikogo, więc jako rzecze pewien neurologiczny kopyraiter, którego obdarował sam Bóg, jest medialnym snobem ;)

To tak w kontekście mikroblogowego snobizmu. Nie, nie starczyło mi cierpliwości by do końca obejrzeć i wysłuchać co ma do powiedzenia tenże obdarowany przez Boga neurotyk (już jego samookreślenie się w ten sposób jakoś niespecjalnie przekonuje do jego racji), wystarczyło mi krótkie, blipowe wręcz, streszczenie u Tomka Topy

Ja tam chyba snobem nie jestem, obserwuję sobie na blipie kilka osób, kilka obserwuje mnie (choć zupełnie nie wiem po co, gdyż moja blipowa aktywność bardzo ograniczoną jest). Blipa wykorzystuje głównie do promowania wpisów z tego bloga, ale to pod innym blipowym loginem ;) A na twitterze tylko obserwuję (i czasem korzystam z tego co zaobserwuję). Za trochę bezsensowne uważam obserwowanie w akcie wdzięczności każdego kto z sobie tylko znanych przyczyn nagle zaczyna obserwować mnie, natomiast zazwyczaj trochę uważniej przyglądam sie temu co ma do powiedzenia i dodaję lub nie.

I podążanie już za kilkunastoma w miarę aktywnymi użytkownikami blipa przekracza moje zalokowane na blipa zasoby wolnego czasu, nie wyobrażam sobie obserwowania kilkuset, nie mówiąc o niemożliwych do pojęcia kilku tysiącach.

Ale za równie bezsensowne uważam wskazywanie co powinno się robić i czego nie robić na twitterze/blipie/flakerze czy gdziekolwiek. To jak na blogach – róbta co chceta to moja dewiza, zarabiajcie, promujcie się i innych, piszcie bzdury lub niezgłębione mądrości, dodawajcie albo nie, obserwujcie wszystkich, lub nikogo, ale nie rozgłaszajcie tego jako prawdy objawionej. I w przypadu blogów i wszelkich socjalnych komunikatorów publiczność zweryfikuje, i to powinno być jedyne kryterium, choć przykład miliona much czasem sugeruje coś wręcz przeciwnego ;)

A wracając do kopiącej pszczółki. Tatuś chciał tylko, żeby informacje o aktywności potomka (lub potomki, chyba nie wiadomo jeszcze jakiej płci jest najmłodszy user twittera), czyli o tym kiedy raczy kopnąć mamusię od środka, wysyłane były na jego komórkę. Ale tu wyszła znienacka przewaga iPhona nad resztą świata, gdyż ten super telefon nie zechciał łaskawie współpracować z sinozębym interfejsem, przez który kopniaki miały być transmitowane.

Dla fanbojów to tylko kolejna zaleta japkowej komórki – gdyż dzięki tejże ułomności powstał interfejs do twittera i całyświat zyskał wręcz okazję do bycia kopanym przez kickbee ;) Swoją droga to nie pojmuję kto może chcieć obserwować kopniaki jakiegoś nieznanego płodu. Rodzice, dziadkowie oczywiście, może jeszcze parę niewyżytych przyjaciółek przyszłej mamy i zaprzyjaźniony ginekolog. Ale pół tysiąca osób and counting?

Natomiaat sama idea interfejsu pomiędzy kopanym brzuszkiem mamusi a twitterem jest bardzo ciekawa i interesująca z technicznego punktu widzenia. Dopracowania wymaga sam dizajn, ale twórca obiecuje nad tym popracować. Do kontaktów z twitterowym API zaprzęgnięta została otwarta mikroplatforma Arduino odczytująca dane z mikrosensorów, interfejs Bluetooth i aplikcja w Javie na MacBooku, która wysyła komunikaty do twittera.

Wracając jeszcze do snobowania sie lub nie na mikroplatformach socjalnych. Podobno niektórzy obserwujący kickbee mieli pretensję, że dostają informacje o tym, że kopie. To dopiero trzeba mieć pokreconą psychikę, żeby obserwować coś (chyba tylko dlatego, że to modne), a potem mieć pretensję, że robi/mówi/pisze to, co robi. Czy blipowym mikrocelebrytom też się zdarza, że obserwujący mają do nich pretensje o to, co blipują?

3 myśli na temat “Mikrocelebryta poczęty kopie i rośnie z niego niezły mikroblogowy snob ;)”

  1. No, ale ludzie mają takie nieuzasadnione potrzeby gromadzenia, jak to w tym przypadku określiłeś – osób obserwowanych, rzezy itp. Podobne zjawisko można zauważyć na NK gdzie z pierwotnej idei odnajdywania kompanów ze szkoły, czy klasy, przekształcił się w zbieranie kontaktów. Oczywiście nie można generalizować, bo część użytkowników wszystkich serwisów społecznościowych ma inne zdanie. Również nie wiem skąd się biorą takie zachowania, nie jestem psychologiem, ale np na grupach dyskusyjnych i forach też pojawia się nieuzasadniona tendencja do zdobywania jak największej ilości postów, co dziwi innych użytkowników.

  2. wg mnie wyczyn Taty Kickbee to połączenie pasji internetowej oraz przeogromna radość ze zbliżających się narodzin potomka. Przecież jak komuś rodzi się dziecko, to chce podzielić się radością ze wszystkimi – najszybciej to zrobi przez internet.

Dodaj komentarz