Reklamy Adsense w RSS tylko dla najszybszych?

RSS Ads
Creative Commons License photo credit: heather

Jeśli zarabiacie (lub jak ja tylko próbujecie zarabiać) wyświetlając na swoich stronach i blogach reklamy Google Adsense, zapewne zauważyliście możliwość wybrania nowego, jak to Google nazywa, produktu: Adsense dla kanałów RSS/Atom. A nawet jeśli sami nie zauważyliście, to pewnie przeczytaliście o tym u samego źródła, lub po polsku u Tomasza Topy. W przeciwnym przypadku zapewne po prostu nie używacie Adsense i ciąg dalszy możecie sobie spokojnie odpuścić ;)

Google wreszcie robi użytek z kupionego w zeszłym roku za sto baniek FeedBurnera, bo to ten serwis właśnie, pod innym Googlowym adresem, wykorzystywany jest do tworzenia kanałów RSS zawierających jednostki reklamy Adsense. Tworzenie takiej jednostki reklamy jest banalne jak każdej innej, a dla opornych szczegółowo opisane na wcześniej wspomnianych blogach. Najpierw trzeba sobie stworzyć oczywiście nowy kanał RSS w tym Googlowym FeedBurnerze – jeśli korzystaliście już wcześniej z FB do „przepuszczania” treści ze swoich kanałów RSS, to wiecie o co chodzi.

Ale tu niestety zaczynają się schody! Bardzo łatwo jest „wypalić” sobie za pomocą nowej wersji FeedBurnera nowy kanał, w którym zostaną umieszczone reklamy. Dla używających FB nic nowego. Ale między starym a nowym FB nie ma żadnego automatycznego połączenia i aby dodać reklamy do już utworzonego wcześniej kanału trzeba sobie swój, utworzony w FeedBurner profil zmigrować do nowej wersji wspieranej przez Googla. I tu jest pies pogrzebany! Nie istnieje żaden sposób automatycznej migracji, dostępna jest ręczna na życzenie: trzeba wysłać maila do suportu Adsense (adsense-support-aff@google.com) z prośbą o dokonanie migracji. A przynajmniej podobno tak było, bo aktualnie strona pomocy do której kieruje link mówiący o integracji obu kont, informuje o czasowym wstrzymaniu przyjmowania nowych zgłoszeń do odwołania. Stąd tytuł mojego wpisu: kto zdążył napisać do Googla zostanie zintegrowany ;) Sam też napisałem, ale już chyba po czasie, na razie nie ma żadnej odpowiedzi. Niedługo ma powstać narzędzie do automatycznej integracji konta z FeedBurnera z kontem Google.

Oczywiście można się nie integrować i utworzyć nowy kanał, ale wtedy traci się wszelkie zebrane już przez FeedBurner statystyki, nie mówiąc o konieczności ponownego dopieszczania niektórych opcji w FB – kto przez to przechodził, ten wie ;) Można też jako źródło podać adres kanału ze starego FB, sprawdziłem – działa i utrzymane są wszelkie ustawienia, ale nie wiem jak ze statystykami i jak taka konfiguracja zachowa się po ewentualnej integracji kont.

Dostępne formaty reklamy to prostokąty o wymiarach 486 x 60 lub 300 x 250 – wybierane automagicznie przez Google, samemu można zdefiniować tylko kolory i miejsce wyświetlania nad lub pod wpisem. W moim stworzonym na próbę kanale znalazł się prostokąt 486 x 60, ale tylko z jedną reklamą, mimo że na blogu w takim samym formacie pojawiają się dwie. Treść reklamy (kontekstowa przecie) w zasadzie taka sama jak w reklamach na blogu, więcej jest reklam graficznych. Z ewentualnym uruchomieniem w oficjalnym, nie testowym kanale, poczekam jednak do zintegrowania kont FB z Adsense.

Zupełnie inną kwestią jest odbiór takich reklam przez czytelników. Z ankiety na AntyWeb wynika, że prawie 3/4 audytorium takich reklam nie akceptuje. W dyskusji padają przeróżne argumenty, za i przeciw, podobnie jest na Techkulturze, generalnie odbiór reklam w RSS jest mało przychylny, a argumenty przeciwników reklam brzmią trochę jak: nie, bo nie. Z drugiej strony blogosfera niepolskojęzyczna (albo wręcz ta amerykańska) reklamy się nie boi i buduje sobie na nich fortuny – zdjęcie w nagłówku to rejestracja samochodu (Nissan Murano) Billa Flittera, założyciela i CEO Pheedo, która od 5 lat działa na polu reklamy w RSS.

Kiedy Google już dopracuje procedury i możliwość automatycznej migracji, narzędzie będzie w pełni nadające się do użytku. Jednym przyniesie dochody, innym powody do narzekań. A może na reklamach w RRS jednak da się zarobić?

13 myśli na temat “Reklamy Adsense w RSS tylko dla najszybszych?”

  1. Natomiast argumentacja drugiej strony przypomina nerwowe tupanie nogą o ziemię. Nie można obrażać się na czytelników, bo ci nie chcą być traktowani jak stado baranów.

  2. I każdy się trzyma sztywno swojego stanowiska, głuchy na jakiekolwiek argumenty ;)

    Ja nie tupię i się nie obrażam, nie namawiam też nikogo do klikania czy nawet oglądania reklam. I w zamian oczekuję nie zmuszania mnie do likwidowania czegokolwiek.

  3. Ja nie wiem skąd się bierze taki reklamowstręt wśród ludzi. No rozumiem popupy, które zasłaniają ekran, uciekają przed wyłączeniem, ale nie kumam czemu normalne reklamy ludziom przeszkadzają. Wszyscy by chcieli korzystać ze stron internetowych, oglądać tv prywatną i słuchać prywatnych stacji radiowych i korzystają za darmo, to chyba właściciel ma prawo emitować reklamy i zarabiać na swojej pracy. Chociaż nie wiem dokładnie na ile te akurat reklamy w rss byłyby uciążliwe dla odbiorców.

  4. Ja tez jestem przeciwny reklamom w RSS, bo to jednak zrodla, a nie strony reklamowe…
    Mimo, iz reklama zamieszczona pod Twoim wpisem czytanym w Google Readerze wygladala na miejscu. Mimo to.
    Integracja to jedno, ale co dalej? Znowu zrobia taki zonk, jak po przejeciu YouTube? Zdezaktualizowali linki do miniatur, czego skutkiem moja witryna http://eldoras.com stala sie bezuzyteczna i ogladalnosc drastycznie spadla. Takich rzeczy sie nie robi (albo podmiany playera na taki, ktory sie zle skalowal – tez robota Google w YouTube), a niestety Google dyskusyjnie podchodza do integrowania serwisow :/

  5. Cóż, masz prawo, mi nie przeszkadzają ci którzy blokują reklamy, natomiast uważam że mam prawo robić ze swoim blogiem co chcę, tak samo jak czytelnik ma prawo czytać lub nie ;)

    Natomiast hipokryzją jest dla mnie chwalenie się blokowaniem i nieoglądaniem żadnych reklam, gdy samemu się te reklamy „ciemnemu ludowi” serwuje. Znam takie przypadki.

    Sam nie blokuje żadnych reklam, na stacjonarnym kompie ze stałym łączem wyskakują mi nawet te „niezamykalne”.Jak mnie coś bardzo wkurzy, to po prostu tam nie zaglądam. Tylko na notebooku blokuję po prostu wszystkie flasze (nie tylko reklamy) ze względu na korzystanie z transmisji pakietowej rozliczanej za ruch.

  6. Ja z zasady nagradzam wartościowe strony kliknięciem w reklamy od czasu do czasu. Sam prowadzę stronę internetową i widzę po statystykach jak niewiele jest osób, które „nagradzają” bloggerów. Oczywiście jako początkujący nie mogę stwierdzać żadnych absolutów, natomiast moim zdaniem, to po części kwestia hmm… mentalności. Są osoby, które nawet linki partnerskie wycinają byleby nikomu nie dać zarobić, taki pies ogrodnika. Natomiast reklamy zbyt nachalne po prostu odstraszą czytelników, nie są więc na dłuższą metę korzystne dla właściciela strony. Dajmy więc wolną rękę bezpiecznym (nie wirusującym) reklamom, a równowagę między ilością reklam a ilością wejść zapewnią sami użytkownicy.

    To samo tyczy się rss-ów. Jeśli zobaczę reklamy na temat, to czemu nie? Często ciekawe reklamy są wręcz pożyteczne (pozwalają mi znaleźć nowe pomysły).

    Blokowanie wszystkich reklam uważam więc za błędne działanie, bo twórcy stron też muszą jeść.

  7. A mi właściwie wcale nie chodzi o „nagradzanie” bo też i reklama nie na tym ma polegać. Szczególnie kontekstowa – powinno sie po prostu wyświetlic coś co może zainteresować czytelnika i z samej ciekawości w to kliknie. Oczywiście jeśli blokuje reklamy, to nie ma szans zauważyć i kliknąć ;)

    Sam klikam jeśli zainteresuje mnie reklama, nie dlatego żeby „nagradzać”, natomiast wycinanie reklam (wszystkich, nie tylko tych inwazyjnych) jak również wycinanie linków partnerskich itp. działania jak pies ogrodnika po prostu mnie śmieszą, część z nich wymaga tez więcej zachodu niż po prostu kliknięcie w reklamę.

  8. Uwazam, ze reklamy w kanalach RSS to juz mala przesada. Kanal RSS powinien zainteresowac czytelnika do przeczytania calego artykulu. Powinien sluzyc promocji tego co robisz, przyciagnac ludzi na twojego bloga, a tam mozesz juz sobie spieniezac traffic jak ci sie podoba.
    Pozdrawiam

  9. A ja nie uważam, że RSS służy do promocji – to po prostu jeszcze jeden z kanałów publikacji, a u mnie w dodatku jest w nim cała treść.
    A reklama w RSS – małą nie narzucasjącas się gdzieś pod koniec treści – naprawde nie rozumiem prezentowanej powszechnie niechęci do tego typu reklamy. Ona naprawde w niczym nikomu nie przeszkadza!

  10. Reklamy na rss’ach to gruba przesada. Ja, jako użytkownik denerwuje się, jak widzę coś takiego, takie strony powinny być karane i jakoś oznaczane. Jak już chcą reklamy to niech to robią przez pozycjonowanie czy coś w tym stylu a zostawią rss’y w spokoju.

    1. Reklamy przez pozycjonowanie to gruba przesada. Ja, jako użytkownik denerwuje się, jak widzę coś takiego, takie strony powinny być karane i jakoś oznaczane. Jak już chcą reklamy to niech to robią czytelnie lub np w RSS czy coś w tym stylu a zostawią pozycjonowanie przez spamerskie wpisy na blogach w spokoju.
      ;)

  11. Nie zapominajmy, że FeedBurner zawiera wiele dodatkowych funkcjonalności, które pozwalają Google emitować reklamy na różne sposoby – nawet ludziom nie korzystającym z RSS.

    Przykład – widget do zamawiania subskrypcji treści (np. bloga) przez e-mail.

Dodaj komentarz