Jeszcze nie umarłem

Nie jest to wcale takie oczywiste, bo blogerom, jak całej reszcie ludzkości zdarza się umrzeć. Jak pisze NYT bloger poddany 24 godziny na dobę bezustannemu stresowi bloguje, bloguje… aż się zepsuje. Gazeta przytacza dwa takie przypadki, łączy je tylko to, że obaj panowie (uff, znacznie starsi ode mnie) pisali bloga dla pieniędzy. Hm, ciekawe, ilu dziennikarzy zmarło ostatnio? czy to znaczy, że praca w gazecie grozi śmiercią?

Blogowanie dla pieniędzy jest rzeczywiście ciężką pracą, ale to samo dotyczy choćby menedżerów, dyrektorów technicznych i finansowych, czy w końcu dziennikarzy. Pracoholizm jest niebezpieczny, ale nie przesadzajmy, że to właśnie blogerzy są najbardziej zagrożoną grupą zawodową. Zresztą nawet gdyby, to mnie, piszącemu jednego posta tygodniowo nic chyba nie grozi? ;) Szczególnie, że nie robie tego dla pieniędzy. Tu, na tym blogu nie robię, bo muszę się przyznać, że to nie jedyne miejsce w którym zostawiam po sobie ślad, a tam gdzie indziej robie to właśnie dla pieniędzy (takich na waciki raczej, ale i tak w przeliczeniu na zaangażowany czas lepiej na tym wychodzę niż zarabiający na blogu ;))

Reuptake słusznie zauważył, że blogi o zarabianiu stwarzają wrażenie, że wystarczy godzinka dziennie, kilka reklam i już kasa płynie strumieniami, co oczywiście dalekie od prawdy jest. Przyznaję się, ja też zacząłem pisać tego bloga, zwiedziony mirażem łatwej kasy ;) głównie po lekturze Johna Chow, który zresztą nie ukrywa, że zarabia, opowiadając innym jak zarabia ;) co jest niemal perpetuum mobile, ale Chow to zupełnie inna historia, umiał wytworzyć (i umiejętnie podtrzymuje) wokół siebie aurę guru od pieniędzy na blogach lekkim kosztem. Co niekoniecznie uda się pozostałym wannabe problogerom. Mi tez się nie udało ;)

Po jakimś czasie przyszło zniechęcenie, bo właściwie wszystkie te „problogi” nie dość że piszą o tym samym, to jeszcze ciągle się powtarzają. Chyba muszę zmienić profil ;)

Ciągle nie mogę dojść do siebie po instalacji WordPress 2.5. Czy ktoś potraktował serio moje ostrzeżenie? ;) Może sam powinienem? Bo teraz się gubię w nowym dashboardzie, niczego nie umiem znaleźć i w ogóle mi się za bardzo nie podoba nowy wygląd. Wydaje mi się również mniej intuicyjny, ale będę się musiał przyzwyczaić, na razie klikam na oślep ;) Zresztą instalacja nie przebiegła wcale tak bezboleśnie (niby wiedziałem, że wtyczki trzeba wyłączyć, ale między wiedzieć a zrobić jest mała różnica). Kiedy w końcu za którymś podejściem niby się udało, łącznie z upgradem bazy, to nie chciał mnie wpuścić do mojego własnego kokpitu, wywalając błąd, fatalny w dodatku. Na szczęście google znały na to remedium ;) – u mnie wygłądało dokładnie tak jak na forum. Podejrzewam, że to wina pozostałości po wtyczce modyfikującej wygląd poprzedniej wersji kokpitu.

Skoro mam już WP 2.5, to pewnie jeszcze trochę popiszę, chociaż po tym jak opisał mojego bloga polski TechCrunch, chciałem udawać, że mnie nie ma, ale zastosowałem się do poradnika i teraz wali mnie to ;)

Poza nową wersją WP, planuję nowy design bloga, dalej będzie zielony, ale może bardziej dojrzały? W końcu ja tez nie jestem już taki bardzo zielony ;) Ale ponieważ nadal chcę być żywym blogerem, to poczekam z tym na jakąś wolną chwilę ;)

Z jednym chociaż wyszedłem przed orkiestrę, a właściwie przed jakże słuszną akcję LINKUJMY. Bo u siebie zawsze starałem się umieszczać linki do niemal wszystkiego o czym pisałem, uważając że nie tylko należy się to autorowi informacji, ale również, że rozszerza to mój wpis o dodatkowe informacje. I dalej będę linkował. Ale nie mogę zgodzić się z Radkiem, że blogrolle są równie ważne. Sam nie mam blogrolla i raczej mieć nie będę i rzadko zaglądam do blogrolli. Pisałem już o tym dawno, przy okazji raportu o stanie bloxosfery: blogroll to często znajomi, nie mający nic wspólnego z tematem bloga, którego czytam, ważniejsze (dla mnie) są linki, prowadzące do konkretnych informacji. Najbliżej mi do punktu widzenia Bartka z Webstop: linkujmy do informacji, niekoniecznie do pierwotnych źródeł.

Na koniec, to samo co na początku, pamiętacie tą piosenkę Perfectu?

10 myśli na temat “Jeszcze nie umarłem”

  1. „Sam nie mam blogrolla i raczej mieć nie będę i rzadko zaglądam do blogrolli. (…) blogroll to często znajomi, nie mający nic wspólnego z tematem bloga, którego czytam” – serio tak jest na tematycznych blogach? Dziwne. Oczywiście są takie przypadki, i to zapewne częste, ale po wejściu w dwa, trzy takie kiepskie blogrollowe linki wiesz już, że do reszty nie warto zaglądać, bo autor linkuje po znajomości.

    Wiele jest jednak blogów wielotematycznych, 10 cię nie zainteresuje ale 1 może tak. Nie warto mieć dla niego blogrolla?

    Czy zawsze komentujesz u siebie blogi, które lubisz i cenisz, tak abyś mógł je podlinkować i pokazać swoim czytelnikom? Raczej nie. Do tego notka jest ulotna. Nie wszyscy czytają wszystkie notki. Szczególnie okazjonalni goście. A do przejrzenia blogrolla mogą być bardziej skorzy :) Może zmienisz zdanie? ;)

  2. Tak jest na wielu blogach, bez znaczenia czy tematycznych czy o wszystkim i niczym. Na pewno nie zawsze i wszędzie, ale jednak.
    A ja blogrolla nie raczej zrobię, bo nie wiem co miałoby tam być. Wszystkie blogi które staram się przeglądać? A jeśli wybrane to które? Większość czytelników tego bloga zna większość blogów które mógłbym ewentualnie polecać ;)
    Zresztą Ty sam też nie masz „klasycznego” blogrolla tylko wklejkę z froga ;)
    Dla mnie większą (znacznie większą) wartość ma link do informacji o której ktoś pisze, niż taki stały, była już zresztą taka dyskusja u http://lanooz.net/342

  3. Wiem dobrze, że nie tylko blogiem człowiek żyje ale nie zapomina się o początkach swojej pracy więc wraca się do pisania i się pisze i pisze i pisze. Dobrze, że znowu piszesz.

  4. Ja dopiero niedawno przeszedłem na 2.5.1 ogólnie to wg mnie jest to lepiej rozwiązane niż we wcześniejszych, chociaż też miałem trochę problemów z upgradem bazy, bo mi nie chciały się kategorie wczytać. Ciekawe jak będzie w 2.6 ale na razie nie instaluje bo zaraz będą pewnie nowe poprawki. Chyba tam nie było, żadnych aktualizacji bezpieczeństwa, co do dashbodrda to tylko kwestia przyzwyczajenia.

Dodaj komentarz