Kończy się styczeń, a w tym roku nic jeszcze nowego na blogu się nie pokazało. Ostatni wpis popełniłem… prawie 40 dni temu! A taki bardziej merytoryczny jeszcze dawniej. Ciekawe, czy ktoś tu jeszcze zagląda? ;) Statystyki Feedburnera pokazują, że ciągle mam w miarę stałą liczbę czytelników RSS, oscylującą w okolicach setki – jeśli nie oznacza to po prostu lenistwa subskrybentów, którym nie chce się wyrzucać z czytników nieaktualnych czy porzuconych feedów, to jest mi miło, że są jeszcze czytelnicy, którzy we mnie wierzą i liczą że coś jeszcze napiszę.

Statystyki, tudzież MyBlogLogowy widget również pocieszają mnie, że nie wszyscy jeszcze o mnie zapomnieli – największy ruch jest oczywiście z Googla (który w tzw. międzyczasie powiększył mi pagerank do 3), ale również blogowi znajomi zaglądają ;)

Z ciekawostek: mimo ponad miesięcznego braku nowości frogrank zmniejszył mi się tylko o kilka punkcików, dalej plasuję się w top100, a w temacie “Internet” nawet w pierwszej dziesiątce. Ciekawe co musiałbym zrobić (albo czego nie), żeby zauważalnie spaść.

Nie mogę obiecać, że będę pisał regularnie, ale na pewno w najbliższym czasie kilka wpisów przybędzie. Chcecie? ;)

Coś na podobne tematy: