Być przykładnym obywatelem blogosfery
Interesujące? Nie chcesz przegapić żadnego nowego wpisu? Subskrybuj kanał RSS zielonego blogera!
Jeśli nie wiesz, zobacz co to jest RSS. I dzięki za odwiedziny
Generalnie autorzy (czy też właściciele) blogów dzielą się na takich, którym zależy na odwiedzinach i tych nielicznych, którym nie zależy (a przynajmniej udają sami przed sobą i przed nieoczekiwanymi czytelnikami). Ci którym zależy, dzielą się z kolei na takich, którzy jeno kolekcjonują komentarze (i ci piszą blogi na Onecie ;) oraz na pozostałych, którzy gości na bloga starają się zwabić w bardziej cywilizowany sposób.
Te bardziej cywilizowane sposoby też mogą być bardzo różne: teoretycznie najważniejsza jest zawartość, treść wpisów, która im bardziej wartościowa i wyjątkowa, tym więcej powinna czytelników zainteresować. Takie podejście ma jedną wadę (a może nawet dwie): nie każdy potrafi przedstawić swoje przemyślenia w przykuwający uwagę czytelnika sposób, a wygenerowanie większej ilości unikalnych treści wymaga czasu i dużego zaangażowania piszącego. Dlatego, być może czasem idąc nieco na skróty, stosuje się przeróżne techniki optymalizacji pod kątem wyszukiwarek, czyli SEO.
Oczywiście wykorzystywanie SEO to nic złego, przeciwnie te techniki w mniejszym lub większym stopniu, stosuje niemal każdy świadomy swych celów bloger, choćby już tylko przez samo korzystanie z WordPressa, który jest bardzo SEO-friendly. Czasem tylko zdarza się, że post pisany jest tylko dla wyszukiwarek, tylko dla wpisania w niego jak największej liczby kluczowych słów, tylko pod kątem dobrego SEO, bez zwracania uwagi na zwykłego czytelnika. Zdarza się, że w blogu publikowane są tylko takie posty. I w tym też nie ma nic złego, co podkreślam po raz kolejny, blogi przecież już z natury są tworem bardzo anarchistycznym i każdy może pisać i czytać co chce i co uważa za dobre dla siebie.
Może nie do każdego to przemawia, ale ja uważam blogosferę za jedną wielką rodzinę (może lepiej powiedziedzieć społeczność). I nie chodzi o to, że w takiej społecznośći powinny obowiązywać jakieś zasady, nie, w dalszym ciągu uważam - rób co chcesz, a ewentualnie blogosfera Cię zweryfikuje (pisałem już kiedyś, w innym kontekście, o zaufaniu blogosfery, w tym przypadku, może trochę inaczej, ale też ma zastosowanie). Dlatego ja, choć stosuję czasem, zapewne dość nieudolnie ;) pewne techniki SEO, z drugiej strony szeroko otwieram się na całą blogową społeczność, starając się przy tym stosować pewne zasady sprzeczne, przynajmniej wg niektórych z SEO, natomiast zgodne z SEO 2.0, którego jestem wyznawcą ;)
dofollow: cięzko to jednym słowem przetłumaczyć, chodzi tu o niestosowanie w umieszczanych na blogu linkach atrybutu rel="nofollow", który nie pozwala wyszukiwarkom podążać za tymi linkami. Domyślnie WordPress (a także inne platformy blogowe, np. Blogger) nadają taki atrybut wszystkim linkom w komentarzach, co ma zapobiegać spamowaniu blogów. Skoro pozwalam w komentarzach umieszczać linki to zgadzam się również na wszsytkie konsekwencje, które to ze soba niesie, choć podobno może to negatywnie wpłynąc na mój własny PageRank (który obecnie wynosi zero, więc i tak niemam się czego bać ;). Do usuwania z linków w komentarzach atrybutu nofollow używam wtyczki DoFollow - pozwala ona na rozróżnienie komentarzy gości od zalogowanych użytkowników oraz ustawienie czasu po jakim atrybut ma być zdjęty - na moim blogu jest to 24 godziny po umieszczeniu komentarza, co daje mi czas na ewentualne rozprawienie się z ewentualnym spamem. Rozwiązania dla innych platform (Blogger, Movable Type) też są dostępne, link na początku akapitu.- pisanie dla ludzi, nie dla maszyn (czyli Googli), staram się “tworzyć” na tym blogu jak najlepszą treść, jeśli mi się to nie udaje, to tylko z braku odpowiednich twórczych umiejętności, nie z powodu SEO ;)
- linkowanie do wszystkiego co wyda mi się ciekawe, nie tylko do stron z wysokim jak wieża PR, bez zważania na tzw. “dobre lub złe sąsiedztwo” które ponoć potrafi wywyższyć lub zabić nasz PageRank, nie dbam o niego aż tak bardzo, a poza tym mam nadzieję, że link love wróci do mnie wcześniej czy później ;)
publikowanie pełnych postów, zarówno na stronie głównej, jak i w kanale RSS - to zapewne zmniejsza liczbę odsłon mojego bloga, ale czytelnik nie musi klikać na czytaj dalej, nie musi nawet wchodzić na bloga, żeby zobaczyć cały post. Takie otwarcie na świat może początkowo w jakimś stopniu wpływać na mniejszą liczbę wyświetleń i kliknięć, ale uważam że w ogólnym rozrachunku daje więcej czytelnikom, a ten blog nie jest nastawiony na zarabianie ;) Jeśli już mowa o pełnych postach na głównej stronie bloga - u mnie dotyczy to nowych postów, trzy najnowsze są całe, starsze faktycznie się kurczą ;) mam zamiar kiedyś więcej o tym napisać.
Czy stosując się do tego co napisałem, jestem przykładnym obywatelem blogosfery? ;)
Inspiracja, oraz tytuł (może trochę zbyt patetyczny ;) - Blogging Tips













4 października 2007 o godz. 19:06
Publikowanie pełnych wpisów na stronie głównej ma też jedną wielką wadę: Jeśli wpis jest długi a wyświetlanych jest takich kilka to osoba przeglądająca bloga nadwyręży sobie palec od kręcenia rolką w myszce. ;)
Za pełnym tekstem w RSS jestem ZA. Męczy mnie to, że przeglądając kanały w moim czytniku widzę tylko kawałek a żeby przejść dalej muszę klikać na jakiś link który przenosi mnie w inne miejsce. Po przejrzeniu wszystkich kanałów okazuje się, że mam włączonych multum zakładek. :/
4 października 2007 o godz. 21:28
No widzę, że pracujesz nad tym blogiem. Ja niestety jestem marnym informatykiem-amatorem, ale i tak intuicja mi podpowiada, że trzeba pogodzić komercję i kontent. Kto ignoruje jakikolwiek aspekt z tych dwóch, raczej nie odniesie sukcesu.
Pozdr
5 października 2007 o godz. 5:01
[...] Mam nadzieję, że przedsięwzięcie okaże się “cnotliwe” ;) Mam zamiar nadal być przykładnym obywatelem blogosfery i spodziewam się, że serwis krytycy.pl [...]
5 października 2007 o godz. 9:27
@b4it: dlatego u mnie tylko 3 najnowsze wpisy są widoczne w całości, to nie aż tyle kręcenia, żeby rolkę przekręcić. A zawsze przecież, dla zmęczonych pozostaje opcja kliknięcia w pojedynczy post ;)
@appfunds: nie trzeba być wybitnym fachowcem, nawet taki zielony amator jak ja do tego doszedł. Sukces przyjdzie albo nie, ale zaczynam to coraz bardziej lubić. Również pozdrawiam.
11 października 2007 o godz. 12:59
Myślałem też o usunięciu atrybutu nofollow z linków w komentarzach i chyba tak zrobię. Nofollow to tak jakby syndrom psa ogrodnika. W końcu zawsze można nawet usunąć dany link do komentarza, gdyby wydawał się spamerski.
12 października 2007 o godz. 1:53
Otóż to, jakoś nie mam jeszcze problemów ze złymi komentarzami ;) Jak kiedyś będę sławny i będę dostawał 100 kilo spamu dziennie to może wprowadzę dodatkowe zabezpieczenia. A bez nofollow jest zabawniej ;)
12 maja 2008 o godz. 19:13
Jestem wielkim zwolennikiem do-follow - każdy komentarz powinien być moderowany - ale linkowanie będzie świetną zachętą dla blogerów do czytania i komentowania swoich tekstów. Co
1. Poprawi jakość komentarzy.
2. Da szansę blogerom na zarobki
3. Zachęci autorów do pisania wartościowych artykułów
13 maja 2008 o godz. 2:27
Też propaguję (jak widać) do-follow. Z moderowaniem komentarzy nie przesadzam, na razie czarną robotę odwala Akismet ;)