Nie ma Cię w Google, nie ma Cię wogle

Co z tego, że niepoprawnie, ale jak brzmi! ;)

To w kontekście przeprowadzonej wczoraj przez Google „rewolucji„: nie dość, że dojrzałość osiągnął Google Reader, wyzwalając się z objęć Google Labs, nie dość że do Google Docs dołączył moduł do prezentacji (słaby ci on i ułomny jeszcze, ale to zapewne nie koniec rozwoju), to jeszcze tego samego dnia Google uruchomił oficjalnie AdSense dla przeglądarek mobilnych (czyli dla komórek po prostu). A jeśli to jeszcze mało to z Labs wyrwał się też numer 1-800-GOOG-411 – darmowa infolinia o wszelkich usługach (niestety, tylko w Hameryce).

Niestety, nie ja wymyśliłem tytułowe hasło tego wpisu. Niestety, bo brzmi świetnie i jest świetne :) Choć to tylko rymowana wersja znanego od dawna sloganu, że jeśli nie zna Cię Google, to tak jakby Cię nie było.

Autorem rymowanki jest autor bbloga maskulistycznego, komentujący wpis na bblogu wnet poznasz net – w notce o blitzkriegu (pierwszy link tego wpisu). A jeśli nawet to nie basta jest autorem, to w każdym razie ja pierwszy raz przeczytałem to hasło właśnie tam, za co dziękuję ;)

Update: Tak, w tytule wpisu są dwa błędy, celowo dwa błedy: w ogóle pisane łącznie i brak jednej literki, ale tylko wtedy hasło ma swój bardzo swojski, rymowany i bardzo „hasłowy” wydźwięk ;)

8 myśli na temat “Nie ma Cię w Google, nie ma Cię wogle”

  1. „Nie ma Cię w Google
    – nie ma Cie wogle”
    Niczego nie brakuje,
    bo tylko wtedy się rymuje :D

    A o tym, że stare i znane napisałem w drugim akapicie ;)

  2. Niedługo google będzie miało problemy z utrzymaniem nazwy własnej i będzie, tak jak xerox lub adidas, walczyło przeciwko upowszecnianiu się zarejestrowanej nazwy w języku ogólnym.

    Wracając do tematu:

    “Nie ma Cię w Google – nie ma Cie wogle”

    lecz

    getting listed by Google can be a big stroogle

Dodaj komentarz